Życie i los – Wasilij Grossman

Ździebko mało zachęcająco brzmiała dla mnie zapowiedź tej książki. Tematyka wojenna jakoś mi się ostatnio przejadła, holocaust i dzieje żydowskiego narodu nigdy nie pociągały mojej wrażliwej duszy. Natomiast jestem fanem literatury rosyjskiej, toteż przemogłem się bezproblemowo. „Życie i los” może zaintrygować już choćby samą świetną przedmową Adama Pomorskiego. Przedmową rzucającą światło na meandry losu maszynopisu z powieścią, konfiskatę w skutek donosu wszystkich jego kopii przez KGB, dwóch nielegalnych duplikatów powierzonych najbliższym przyjaciołom, mikrofilmu z treścią. Normalnie jak w dobrym szpiegowskim filmie. Koniec końców, możemy wziąć w dłonie te blisko dziewięćset zadrukowanych stron, tak bardzo przykrych dla totalitaryzmu radzieckiego. A było czego się obawiać, bo powieść intensywnie krytykuje władzę ZSRR, jej skrajne decyzje i posunięcia, system tłamszący i mielący w swoich żarnach wybitne indywidua. Jednak wbrew pozorom Grossman nie broni ofiar, zarzucając im bierność, tchórzostwo w wyrażaniu myśli, wszechogarniające donosicielstwo, bezmyślną przemoc i bezczynne przyzwolenie dla kontynuacji tych procederów. Łatwo o tym mówić z naszej perspektywy, mędrkować i miotać oskarżeniami, ale prawdą jest, że niewielu bez cynizmu potrafiłoby określić jak wspaniałomyślnie zachowaliby się w danej sytuacji a potem rzeczywiście tak się zachować. To dla nas niewyobrażalne okoliczności, przygnębiająco nieludzkie, znacznie bardziej niźli niejedna antyutopia, czy post-apokaliptyczna wizje. Bo w przeciwieństwie do mało optymistycznych przewidywań i fikcji, w tym przypadku świat rzeczywisty udokumentował, że rasa ludzka jest zdolna niszczyć i ograniczać, jednocześnie wmawiając sobie, iż robi to dla wyższego celu. Doprawdy, czytając wzruszający list uwięzionej matki do syna, jej wyznania, chwile rozstania bliskich w obozach zagłady, czy też sposób spędzenia Bożego Narodzenia przez żołnierzy w schronach, ich milczenie, otoczenie, warunki, nieśmiałe kolędowanie, czytając to wszystko ogarnia nas niewiele mniejsze wzruszenie, poruszenie i przygnębienie niż bohaterów.

Literatura rosyjska jest na tyle urokliwa, że w moim mniemaniu, nie sposób jej podjebać. „Życie i los” aż kipi dostojewszczyzną, typową dla niej narracją, rozterkami ludzkimi, charakterystyczną, zatrzymaną w XIX wieku formą i tendencją do rozpracowywania jednostki o tak bardzo nam bliskiej, słowiańskiej naturze. Mężczyźni tutaj są w większości brzydcy, kobiety piękne, pomimo mijających lat i zmarszczek. Historia tych ludzi i ich los jest tutaj najważniejszy.
Tłem dla szerokiego zaprezentowania żywota ludzkiego jest okres bitwy o Stalingrad, kiedy to ogniste pazury niemieckiego, hitlerowskiego tygrysa utknęły w grubej skórze pijanego, lodowego nosorożca stalinowskiej armii. Ale nie jest to powieść stricte wojenna, bo sama wojaczka zajmuje tutaj niewiele miejsca. To powieść wojenna w zakresie narodowym, w ujęciu społecznym, całościowym, nie o wojnie, acz o życiu w czasie wojny. Śledzimy historię jednej rodziny i jej bliskich, rozrzuconych w związku z konfliktem zbrojnym od okopów i schronów pierwszej linii frontu, aż po głębokie zaplecze, gdzie kobiety, starcy i dzieci żyją względnie bezpiecznie, nasłuchując wieści ze starć z prącymi do przodu Niemcami. Potyczek, w których biorą udział mężowie, synowie, wnuki. Gdzie kule zabijając jednych, pomimo odległości ranią całą rodzinę ulokowaną bezpiecznie za ich plecami, oczekującą beznadziejnie na wieści z okopów. I choć początkowo nieco przytłacza czytelnika nawał oraz ilość postaci, imion, imion odojcowskich (aj, jakże to czarujący i charakterystyczny dla literatury rosyjskiej akcent), nazwisk, to z czasem wszystko się elegancko zazębia, relacje się klarują, luki uzupełniają, a my czujemy się w lekturze swobodnie. Grossman relacjonuje nam przebieg zdarzeń z pietyzmem, skupiając się na walce każdego bohatera, ale tej wewnętrznej, bitwie o człowieczeństwo, odwagę, pocieszenie, trzeźwość. Co ciekawe, nie zabrakło tutaj sympatycznych, subtelnych akcentów rozluźniających (przynajmniej mnie), bo nie sposób w tej napiętej atmosferze lektury, inaczej nazwać „one-linery” w stylu „Hurra, chłopaki, wysrałem się!”*, czy też „Pophóbujemy się na hękę?”**. Po prostu arcydzieło w dziedzinie rozładowywania stresu w czytelniku. Kapitalnymi fragmentami są te poświęcone domowi „sześć przez jeden”, w którym to lekceważenie zagrożenia osiąga takie stężenie, że człowiek ma wrażenie obcowania z podręcznikowymi egzemplarzami Rosjan z dowcipów – zimnokrwistymi, chwackimi twardzielami, bagatelizującymi reguły buntownikami, stąpającymi po cienkim lodzie ryzykantami, którzy gdyby tylko mieli taką możliwość, to z pewnością nonszalancko upiliby się w sztok. Jestem także świadomy, że takich ujmujących wątków jest w tej powieści multum. Choćby wizyta Ludmiły w Saratowie, wątek Sofii Osipownej i Dawidka, czy też kulminacja związku Żeni z Nowikowem. Kwestia leży tylko osobistych preferencjach czytelnika. Jednego oczaruje to, inną co innego (tak, są też wątki miłosne!). Sprawdź to sam i sama.

Obecnie pokolenie JP100% rozprawia się z donosicielami wypisując na murach slogany „Kowalski to konfident!” czy „Nowak to konfitura!”, a gdy przychodzi co do czego, to autorzy wpisów pierwsi robią szpagat na komendzie. Gdyby tradycja wpisów na murach istniała w czasie stalinizmu to zapewne zabrakłoby murów. Donosicielstwo, zastraszanie i naciski były fundamentalne dla władzy ZSRR. Niewielu się oparło, wielu nawet nie próbowało. Grossman stworzył piękną panoramę życia w systemie, który życie miażdży. Książkę o sporych, choć nienachalnych walorach historyczno edukacyjnych, napisaną z finezją i nie tylko umiejętnie absorbującą uwagę czytelnika, ale także poruszającą w nim tę czułą strunę empatii. Nie płakałem, ale chyba zrozumiem gdy komuś się zdarzy. To najprawdopodobniej najlepsza książka dotycząca II Wojny Światowej z jaką miałem do czynienia. Bez amerykańskiego zadęcia i patosu.
Aha, kapitalna okładka.

* Wasilij Grossman, „Życie i los”, tłum. Jerzy Czech, wyd. W.A.B., 2009, str. 40.
** Tamże, str. 212.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s