Złodziejka książek – Markus Zusak

zlodziejka-ksiazek_300Gdybym miał wskazać najbardziej wyeksploatowane tematy w literaturze, to jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym, byłaby II Wojna Światowa. Przyznaję, że płaszczyzna tego konfliktu jest bardzo nośna – w obliczu licznych dramatów z łatwością obnaża tę niekoniecznie chlubną naturę człowieka, dodatkowo jest zdolna pomieścić wszystkie emocje znane ludziom, bo okazji ku temu nie brakuje. Tło II Wojny Światowej w dużym stopniu jest dla literatury tym, czym nieszczęśliwa miłość dla muzyki pop –  obie problematyki są już tak sprane, że aż wyblakłe, jak moje dyżurne spodenki do brykania po domu. Z tą drobną różnicą, że moje wierne szorty mi się jeszcze nie znudziły. Gdzie więc szukać świeżości i czy w ogóle powinienem podejmować się lektury, która już w samych założeniach mnie nudzi? Ile jeszcze zniesie moja tolerancja na takie oczywistości, że żołnierze na froncie ginęli, cywile chowali się po ciemnych kątach, a Żydzi umierali na chyba wszystkie znane ludzkości sposoby (i zapewne kilka nieznanych)? Cenię okrucieństwo, ale w dokładnie wymierzonych dawkach, dodane dla kontrastu, ekscytująco zindywidualizowane. Zbyt wiele zła w ujęciu globalnym najpierw mnie przygnębia, następnie obojętnieje i staje się nudne. Trochę się więc złościłem, że Złodziejka książek zgarnia wszędzie tak pochlebne opinie, bo to bezlitośnie pchało mnie w jej objęcia, ale pomyślałem, że jeśli będzie to wystarczająco kameralna powieść, to nie może być tak źle. By nie sięgać daleko pamięcią: Morfina Twardocha też leży w niechcianych przeze mnie ramach czasowych, a w zasadzie nawet tego nie odnotowałem. Ryzyk-fizyk i czytam Złodziejkę książek, klasyfikowaną tu i tam jako literatura młodzieżowa (a nawet dziecięca!). Jednak nie jestem aż tak naiwny, by w to uwierzyć.

Czytaj dalej „Złodziejka książek – Markus Zusak”