Historia Edgara – David Wroblewski

Uwielbiam psy. Tak bardzo za nimi przepadam, że w kategorii zwierząt domowych stawiam je w hierarchii ponad żoną i dzieckiem. Stale przypomina mi się pewne retoryczne pytanie: gdybyś na kilka godzin zamknął w bagażniku samochodu żonę i psa, a następnie ich uwolnił, to które z nich zareagowałoby radością na twój widok? Czysta, bezwarunkowa miłość psa do właściciela jest nie do przecenienia i wielokrotnie możemy poczytać o jej wzruszających efektach. Wystarczy przytoczyć choćby historię psa Dżoka (jego pomnik stoi w Krakowie), synonimu wierności. Internet aż pęka w szwach od bogactwa świadectw dokumentujących niezwykłość tych stworzeń. Oczywiście, pies to musi być pies, a nie jakaś pokraczna miniaturka sarenki, głupia i szczekająca bezustannie pchła, ale to nie czas i miejsce na dyskusje na ten temat.
Czworonogów w naszym życiu nigdy nie brakowało i nie zabraknie. Już od wczesnych lat dziecięcych oglądaliśmy kolejne bajki z Reksiem, Scoobym-Doo, Plutem czy (ci bardziej zaawansowani wiekiem) Štaflikiem i Špagetką, zwanymi również Szczudlikiem i Bagietką. W tychże latach, bawiąc się na łące czy w piaskownicy, trafialiśmy na psie kupy, obtaczaliśmy je w piasku i rzucaliśmy nimi w kolegów. Literatura również nigdy raczej nie cierpiała na niedobór psich bohaterów, a „Pies, który jeździł koleją” był jedną z niewielu lektur, które przeczytałem w podstawówce. Toteż Wroblewski (niech nikogo nie zmyli polsko brzmiące nazwisko), w swojej debiutanckiej powieści kładąc nacisk na relacje człowiek – pies, oryginalny nie był. Jednak pal licho nowatorstwo, bo czytając o uczuciach między psem a właścicielem możemy być pewni, że dostrzeżemy bezdyskusyjnie szczerą miłość, przynajmniej z jednej strony. A to już coś, czego mogą pozazdrościć nawet najbardziej łzawe i wydumane romanse.

Czytaj dalej „Historia Edgara – David Wroblewski”