Kolej podziemna – Colson Whitehead

kolej-podziemnaTaaa. Jak by to ująć? Powieść Whiteheada ma dumny podtytuł Czarna krew Ameryki, bo dotyczy niechlubnych czasów niewolnictwa, gdy modnym było, aby być białym, mieć pole bawełny i liczną grupę Murzynów do jej zbierania. O tej książce było zresztą swego czasu dość głośno (m.in. Pulitzer 2017), a podobno jest to również ulubiona powieść Baracka Obamy i Oprah Winfrey. Cóż, kiedy ostatnio sprawdzałem, to oboje nadal byli czarni, więc nie wiem, na ile taką rekomendację traktować poważnie, bo rzecz wydaje się nieco naciągnięta. Podobnie, jak naciągnięta jest metaforyczna lina, na której teraz balansuję, gdy pod nią zieje przepaść rasizmu, więc taktycznie się wycofam. Ale sami przyznacie, że to lekko podejrzana sytuacja, bo oto powieść opowiadająca o ciemiężonej czarnoskórej rasie, autorstwa czarnoskórego pisarza, zachwalana na okładce przez wpływowe, acz wyłącznie czarnoskóre persony (plus przez reporterkę Gazety Wyborczej, ale to akurat żadna zachęta). Naturalne więc, że przed lekturą pęczniała we mnie obawa czy powieść ma szansę mi się spodobać, skoro jestem biały i taki być lubię. A teraz zrzucam już swój szpiczasty kaptur z wyciętymi dziurami na oczy, bo nie widzę w nim klawiatury i zerknijmy, co tam między stronami powieściowej Kolei podziemnej słychać.

Czytaj dalej „Kolej podziemna – Colson Whitehead”