Władca Pierścieni – J. R. R. Tolkien

Wladca_Pierscieni_TolkienTaaak. Wróciłem po raz trzeci do Śródziemia, bo po tych kilku latach jakoś mi się tęskno zrobiło. Odżyły wspomnienia chwil, kiedy byłem tak okrutnie podekscytowany wchodzącą lada chwila do kin Drużyną Pierścienia, że dziesiątki razy kartkowałem nieistniejący już miesięcznik Cinema i podziwiałem wielkie zdjęcia z planu filmowego. Jarałem się jak pochodnia Gondoru. I to jest dla mnie trochę niezrozumiałe, bo przecież nie znałem jeszcze powieściowego pierwowzoru, ale już wtedy z siłą maczugi jaskiniowego trolla uderzała mnie magia płynąca z tych zdjęć, krajobrazów, kostiumów. Wychodzi więc na to, że dopiero zmotywowany nadchodzącą ekranizacją postanowiłem, iż najpierw muszę przeczytać książkę i do dziś lekturę trylogii Władcy Pierścieni wspominam jako moją największą literacką wyprawę i przygodę. Mapę Śródziemia analizowałem tak często, że prawdopodobnie na stałe wypaliła się w mojej wyobraźni i znam jej kształt, charakterystyczne punkty, a także przebieg wędrówki bohaterów. Na każdą część ekranizacji biegłem natychmiast do kina, a potem wielokrotnie powtarzałem seans z rozszerzonymi wersjami DVD. I ponieważ całkowicie ominęła mnie szajba Gwiezdnych Wojen (które lada chwila mogą zacząć rozmieniać się na drobne), więc osobiście uznaję, że (parafrazując klasyka): powrót jest tylko jeden i jest to Powrót Króla.

Czytaj dalej „Władca Pierścieni – J. R. R. Tolkien”

Ostatni Powiernik Pierścienia – Kirył Jeskow

ostatni powiernik1Na półkach stoją i czekają literackie nowości oraz zaległości, a ja po raz trzeci czytam powieść Jeskowa. Zastanawiałem się nawet przez chwilę, co ten fakt może oznaczać i czy ta książka rzeczywiście jest tak dobra, by stale do niej wracać. Chyba sam sobie w tej kwestii nie ufam, stąd co kilka lat czuję potrzebę zweryfikowania swojej opinii na temat Ostatniego Powiernika Pierścienia – ponownego przekonania się czy entuzjazm, którym obdarzyłem tę powieść osiem lat temu miał sensowne podstawy i, co ważniejsze, czy przetrwały one do dziś. Wtedy dzieło Jeskowa podobało mi się zaskakująco mocno, elektryzowało mnie i absorbowało, a lekturę polecałem nie tylko każdemu fanowi Tolkiena, ale również (a może przede wszystkim) każdemu, kto jego prozie nie dał się uwieść. Bo zbyt patetyczna, bo zbyt rozwleczona, rozbuchana, bo za dużo w niej czerni i bieli oraz karłów z zaniedbanymi stopami. Bo zabrakło w nim smoków i seksu. Osobiście uwielbiam trylogię Władcy Pierścieni, ale z różnymi opiniami oraz argumentami na jej temat się spotykałem, więc jestem wyrozumiały i Tolkiena za wszelką cenę bronił nie będę (przynajmniej nie tu i teraz). Natomiast łatwo się domyślić, że Ostatni Powiernik Pierścienia silnie nawiązuje do szeroko znanej historii Frodo Bagginsa i Wojny o Pierścień, a gdyby ktoś nadal miał wątpliwości, to powieść Jeskowa ukazała się w Polsce również pod dźwięcznym marketingowo tytułem Ostatni Władca Pierścienia. Preferuję trafniejszego powiernika, bo choć pewien pierścień się tutaj pojawia, to jest tylko i wyłącznie pierścieniem: kawałkiem stopu, niewiele znaczącym suwenirem, więc nie za bardzo jest czym buńczucznie władać.

Czytaj dalej „Ostatni Powiernik Pierścienia – Kirył Jeskow”