Oddział chorych na raka – Aleksander Sołżenicyn

Nie oszukujmy się – pobyt w szpitalu nie należy do najbardziej rozrywkowego sposobu spędzenia wolnego czasu. Ludzie mają różne zboczenia i fetysze, ale trudno o kogoś, kto uwielbia leżeć w szpitalnym łóżku. Ani to podniecające, ani adrenaliny specjalnie nie pompuje, a wyznacznikiem dobrej zabawy jest wysokie tempo opróżniania przez salowe kaczek. Po nocach korytarzami snują się starzy ludzie, cierpiący na bezsenność, szurający papuciami po posadzce i nielegalnie handlujący między sobą batonikami – wynik ścisłej diety narzuconej przez lekarzy niektórym pacjentom. Kiedyś krążyła po mojej okolicy legenda, że jedna zaawansowana wiekiem pacjentka z głodu zjadła własną nogę. Rewelacyjna historia, ale weź takiej nie daj batonika, gdy o niego prosi. Wolałbym odżałować ten kawałek czekolady, niż obudzić się w środku nocy z jej dziąsłami (na zęby nie miała co liczyć – trzy razy nie rosną) zaciśniętymi na mojej stopie. Br, scenariusz jak z japońskiego horroru, ale szpitalne mury raczej nie sprzyjają tęczowym myślom i marzeniom.  I pewnie dlatego „Oddział chorych na raka” przygnębia już od pierwszych stron, bo bez zbędnego wprowadzenia czytelnik jest wciągany za szmaty na oddział onkologiczny – oddział który sam w sobie nie zwiastuje hucznej i szampańskiej imprezy, a już szczególnie nie w realiach mało optymistycznego ZSRR. Cholera, przecież już sam tytuł powieści przytłacza.

Czytaj dalej „Oddział chorych na raka – Aleksander Sołżenicyn”