Dotknięcie pustki – Joe Simpson

dotkniecie pustkiW swoim pełnym niebezpieczeństw życiu zdobyłem kilka wzgórz i zimowych szczytów. Było wzniesienie umiejscowione na dzikich i odludnych terenach za sklepem spożywczym nr 19. Niewielkich rozmiarów, za to na tyle stroma górka, że podczas brawurowego zjeżdżania z niej na sankach można było stracić uzębienie, a nawet życie. Strach pomyśleć, że podczas każdych ferii zimowych setki razy spojrzałem śmierci w oczy. Młodość bywa tak lekkomyślna. Naturalnie była też góra w pobliżu dworca PKS, charakteryzująca się łagodnym stokiem z jednej strony i karkołomną stromizną z pozostałych. Wzgórze z racji kształtów i rozmiarów przez każdego zdobywcę określane „Wielorybem”. Wspinaczka na szczyt trwała kilka minut, ale za to zjazd na „oślej dupie” można było przedłużyć do kilkunastu sekund. Natomiast na klasycznych, dobrze nasmarowanych żelaznych sankach można było komuś połamać nogi, jeśli nierozważnie stanął akurat na drodze.
Śmichy-chichy, ale ostatnio ta wyprawa na Broad Peak – no ten szczyt, na który weszło czterech Polaków, a zeszło już jedynie dwóch – muszę przyznać, że cała ta sytuacja (ta bezwzględność natury) dotknęła moją wrażliwość. Z drugiej, tej paradoksalnej strony jestem przekonany, że gdyby cała wyprawa została zakończona sukcesem, to zapewne nawet nie zwróciłbym uwagi na całe wydarzenie. Bez dramatu nie ma zainteresowania, niestety, ale tak to działa. Pomyślałem wtedy, że przebieg wejścia na Broad Peak to niezły materiał na książkę. W oczekiwaniu na tenże literacki bestseller postanowiłem poszperać w poszukiwaniu czegoś o zbliżonej tematyce. Dużo czasu mi to nie zajęło – poznajcie Joe Simpsona i jego osobisty, niesamowity dramat.

Czytaj dalej „Dotknięcie pustki – Joe Simpson”