Folwark zwierzęcy – George Orwell

Były takie zamierzchłe czasy, kiedy w telewizorze mieliśmy zaledwie dwa programy, a ja byłem w wieku gdy cieszyłem się z kolejnej nocy, podczas której udało mi się skontrolować pęcherz na tyle, że rano miałem suchą piżamkę. W owych szczęśliwych czasach emitowano „Polskie zoo”, satyrę na aktualne wydarzenia polityczne, gdzie główne osobistości ówczesnej sfery politycznej przedstawione były w postaci zwierząt. O polityce wtedy wiedziałem tyle, że na pewno nie jest to rodzaj zupy, ani jeden z kierunków świata. Nie przeszkadzało mi to jednak w oglądaniu „Polskiego zoo”, bo były śmieszne kukiełki i równie śmiesznie gadały. Przypomniała mi o tym programie lektura „Folwarku zwierzęcego”, bo trudno żeby było inaczej, skoro ta krótka powieść Orwella to nic innego jak satyra na totalitarną politykę Stalina, w oczywisty sposób zawoalowana i przycięta pod tło gospodarstwa rolnego. Z tego powodu oczywistym jest też, iż Orwell napotkał na spore problemy z opublikowaniem swojego dzieła, ale więcej o tym można przeczytać we wstępie pt. „Wolność prasy”, który w zamierzeniu miał poprzedzać „Folwark zwierzęcy” już od pierwszego wydania, jednak z niewyjaśnionych przyczyn ujrzał druk dopiero w 1972 roku. Swoje kilka groszy dorzuca też tłumacz w posłowiu i muszę przyznać, że przyjemnie jest poczytać o całej otoczce wokół powieści i powinno to być miłym standardem wydawnictw. Sam „Folwark zwierzęcy” zajmuje zaledwie sto stron, więc jest do przeczytania w jeden wieczór i ciężko wymagać, by moja opinia była obszerna, bo jeszcze się okaże, że jest dłuższa niż sama powieść. A w zasadzie bajka.

Czytaj dalej „Folwark zwierzęcy – George Orwell”