Zwrotnik Raka – Henry Miller

Zwrotnik_RakaTak, Zwrotnik Raka to jedna z tych książek, które tu i tam, przez krótszy bądź dłuższy czas była zakazana. Tradycja i norma, można napisać. Dzisiaj nie stanowi to już żadnego problemu i z odrobiną samozaparcia mógłbym z takich książek skompletować osobną półkę na swoim regale, ale kiedyś trzeba było pojedyncze egzemplarze przemycać spoza kraju i w ogóle czytanie ich przypominało życie na krawędzi prawa. Ach, cóż to musiała być za ekscytacja wyciągnąć w miejscu publicznym zakazaną książkę i zacząć ją ostentacyjnie czytać. Zakładając, że kogokolwiek z otoczenia by to obeszło, bo – znając życie – pewnie nikogo. Znacznie większe poruszenie wywołałaby publiczna lektura nowego Kaczora Donalda, albo jakiegoś innego komiksu o superbohaterze w rajtuzach. Czysta brudna prawda. Wracając jednak do Millera: Zwrotnik Raka był zakazany w USA, oficjalnie z powodu wątków erotycznych rzekomo zbyt śmiałych, by kalać nimi tak piękną dziedzinę, jaką z pewnością jest literatura. I bardzo dobrze, bo kto to widział, by piękno cielesnego aktu miłosnego sprowadzać do ordynarnego ruchania czy też rżnięcia, no panie Miller, nie wypada być tak bezpośrednim. Tymczasem grono ówczesnych literatów było najwyraźniej innego zdania co do jakości powieści, a Ernest Hemingway brał osobisty udział w przemycie książki do kraju. No proszę, nie dość, że lubieżnik, to w dodatku przestępca.
Hm, zaraz zaraz, a może Zwrotnik Raka rzeczywiście reprezentuje sobą coś więcej niż osławiony oraz wyklęty erotyzm i warto dla niego posunąć się do nielegalnych czynów? Byłem tak zgorszony, że o takiej ewentualności nie pomyślałem.

Czytaj dalej „Zwrotnik Raka – Henry Miller”

Reklamy

300 – Frank Miller

300Widzisz nazwisko Franka i jesteś dziwnie spokojny o jakość dostarczonego przez niego materiału, a dodatkowo zaczynasz podejrzewać, że znowu trzeba będzie o tym sklepać notkę na bloga. Bo Miller to klasa, bo Miller to szyk. Wystarczy przypomnieć goszczący już tutaj Powrót Mrocznego Rycerza, który był zupełnie nowym rozdaniem w historii Batmana, a przede wszystkim nie wypada zapomnieć o niepowtarzalnym i niesamowitym cyklu Sin City, którego bardzo chciałbym tutaj przedstawić w całości, ale od długiego czasu nie mogę zdobyć piątego tomu – tego przeklętego różowego cudeńka – zresztą nie tylko ja mam ten problem, więc nie czuję się wyjątkowy. Miasto Grzechu musi poczekać, a tymczasem przyjrzyjmy się innemu klasykowi o enigmatycznym tytule i dość oryginalnym, choć ogromnie niepraktycznym formacie: pozioma orientacja komiksu będzie zmorą każdego półkowego pedanta, bo regały zwykle okazują się niewystarczająco głębokie, by zmieścić go grzbietem do frontu. No i stoję tak przy tej półce, próbuję go zmieścić, upchać jakoś żeby nie wystawał, aż w końcu poddaję się, załamuję ręce i głośno mówię do siebie to, co chciałby usłyszeć każdy mężczyzna od kobiety podczas łóżkowych igraszek: jest za duży, nie ma mowy, aby wszedł cały.

Czytaj dalej „300 – Frank Miller”

Batman: Powrót Mrocznego Rycerza – Frank Miller

batman-powrot-mrocznego-rycerzaJest w filmie LEGO Przygoda taka wiele wyjaśniająca scena, w której klockowy Batman chwali się napisaną przez siebie dubstepową piosenką. Jej słowa doskonale oddają charakter i cechy bohatera, a brzmią mniej więcej tak: CIEMNOŚĆ. BRAK RODZICÓW. NADAL CIEMNOŚĆ. PRZECIWIEŃSTWO ŚWIATŁA. CZARNA DZIURA. OPUSZCZONE ZASŁONY. W PIWNICY. ŚRODEK NOCY. ZACIEMNIONE OKNA. INNE MIEJSCA GDZIE JEST CIEMNO. CZARNY KOSTIUM. CZARNA KAWA. CIEMNOŚĆ. BRAK RODZICÓW. SUPER BOGATY. Kapitalny kawałek, ale przyznaję, że ideę Batmana trudno się broni przed krytyką, bo nie ma żadnego usprawiedliwienia na to, by dorosły facet (milioner w dodatku) biegał po mieście przebrany za nietoperza i bił po twarzy złoczyńców. Nie oszukujmy się, to brzmi głupio, żenująco wręcz. Jednak geneza Mrocznego Rycerza sięga lat trzydziestych XX wieku i nie wypada podważać jego kultu oraz statusu popkulturowej ikony. Osobiście odczuwam do niego wielki sentyment, bo jak wiele innych komiksów, także te z Batmanem prowadziły mnie przez dzieciństwo. Ale rzewne wspomnienia na bok, bo dzieciństwo mam już raczej za sobą i pozostaje pytanie: czy Nietoperz ma coś do zaproponowania dorosłemu czytelnikowi, chcącemu uchodzić za poważnego? To pewnie zależy od tego, kto i jak będzie opowiadał, a autorów biorących się za bary z Batmanem mieliśmy już dziesiątki, jeśli nie setki. Efekty były różne, ale akurat Powrót Mrocznego Rycerza ubiega się o czołowe miejsca w ponadczasowych zestawieniach. A to już coś, bo jest tam niezwykle ciasno.

Czytaj dalej „Batman: Powrót Mrocznego Rycerza – Frank Miller”