Syn – Philipp Meyer

synTrochę mi przykro, że w 2014 roku Syn przegrał rywalizację o nagrodę Pulitzera ze Szczygłem Donny Tartt. Status laureata to dla pisarza i jego dzieła zawsze duża promocja na całym świecie, a mam wrażenie, że tego rodzaju rozgłos by się przydał powieści Meyera. I nie piszę tego z troski o los autora, bo on sobie z pewnością poradzi. Piszę to z myślą o czytelnikach, którzy mogliby wiele zyskać na lekturze Syna, znacznie więcej, niż na przebijaniu się przez dziesiątki niepotrzebnych stron u zbyt rozwleczonej Tartt. No, ale jury przemówiło i chciało inaczej. Dziełu Meyera pozostała więc nagroda pocieszenia w postaci wielu hojnych recenzji, w których krytycy licytują się na wytarte określenia w rodzaju: wielka powieść, mistrzowskie arcydzieło i klasyka literatury amerykańskiej, a do towarzystwa Meyerowi przywołują nazwiska Steinbecka, McCarthy’ego, McMurtry’ego, a nawet Faulknera, bo czemu nie. Oczywiście ja mam zbyt silną psychikę, aby się na te numery nabrać, jednak tym, obok czego nie mogłem przejść obojętnie jest tematyka powieści, bo historie z Pogranicza jeszcze nigdy mnie nie zawiodły, a w kilku przypadkach nawet zachwyciły, głównie za sprawą króla Cormaca Wspaniałego McCarthy’ego. Zbyt wiele w tych terenach i opowieściach wciąż żywego ducha westernu, bym nie czuł się zachęcony.

Czytaj dalej „Syn – Philipp Meyer”