Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści – H.P. Lovecraft

i-zgroza-w-dunwich-i-inne-przerazajace-opowiesciMaciej Płaza, autor najnowszego przekładu Lovecrafta na język polski twierdzi w swoim posłowiu, że poprzednie tłumaczenia nie należały do najlepszych. Jest przy tym bardzo dżentelmeński, kryguje się i nie nazywa rzeczy po imieniu, ale mniej zachowawczemu czytelnikowi łatwo wysnuć jeden istotny wniosek – wcześniejsze przekłady ssały pałkę. I ja mu wierzę, że ssały, bo wiele lat temu czytałem zbiór opowiadań Lovecrafta i pamiętam, że efekt był daleki od oczekiwań. Wtedy jedynie Widmo nad Innsmouth zrobiło na mnie odpowiednie wrażenie, ale coś czuję, że to wyłącznie zasługa samej struktury opowiadania i jego fabularnego napięcia, którego nawet kiepskie tłumaczenie nie zniweluje. Teraz przeczytałem Lovecrafta w nowym wydaniu; Lovecrafta lepszego; Lovecrafta sprawniej pobudzającego wyobraźnię, umiejętniej wprowadzającego czytelnika w atmosferę. Wreszcie Lovecrafta, którego światowy fenomen potrafię zrozumieć i który w dużym stopniu udzielił mi się podczas lektury. Najwyraźniej dopiero teraz autor doczekał się polskiego tłumacza, na którego zasługiwał i który będzie potrafił oddać w słowach urok tych kultowych już opowiadań. A ja będę mógł je docenić.

Czytaj dalej „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści – H.P. Lovecraft”

Zew Cthulhu – Howard Phillips Lovecraft

Czasami mimo woli uświadamiam sobie, jaką wygodą w naszych – jakże wspaniałych i barwnych czasach – jest samoobsługowa księgarnia, czy też wszelakie księgarnie internetowe. Nie trzeba już podchodzić do lady i tłumaczyć sprzedawcy: „poproszę „Zew Kt… Khtl…Khutuluh…”, aaa, ma pan coś od Lovecrafta w ogóle?”. Teraz wchodzisz do księgarni jak prawdziwy bonzo, lecisz półkami na „L”, wyciągasz książkę za grzbiet, rzucasz z hukiem na ladę, płacisz i jak fafa-rafa opuszczasz lokal. Już jeden stres mniej, nie trzeba się kompromitować komiczną wymową, a potem z pąsami na polikach i spuszczona głową (jak nastolatek kupujący „Twój weekend”) odbierać grosik reszty. Ale zejdźmy z marginesu i do rzeczy.
Twórczość Lovecrafta od dekad stanowi obiekt kultu. Czytelnicy są oczarowani atmosferą jego opowiadań, zafascynowani wysiłkiem i pracą włożoną przez autora w stworzenie od podstaw całej mitologii Cthulhu, przykrywają sobie głowy kołdrą podczas czytania – tak bywa przerażająco! No dobra, przesadziłem, ale faktem jest, iż do lektury opowiadań niezbędny jest odpowiedni klimat. W przeciwnym razie nic z tego nie wypali. Więc jeżeli akurat w Twoim domu jest remont, ktoś ogląda kabaret, ktoś ubija kotlety na obiad, jeszcze ktoś ćwiczy grę na bałałajce, a sąsiedzi chleją wódkę i śpiewają „Hej, sokoły” na balkonie, to wiedz, że nie jest to odpowiedni moment na podjęcie lektury Lovecrafta.

Czytaj dalej „Zew Cthulhu – Howard Phillips Lovecraft”