Nie tylko Wiedźmin – Marcin Kosman

nie tylko wiedzminTen związek trwa już od ponad dwudziestu lat, a uczucie, które nas łączy jest tak samo silne, jak na początku lat 90. tylko może bardziej dojrzałe oraz niekoniecznie tak bezwarunkowe i ślepe. Początków miłości mógłbym szukać w licznych wypadach do lokali, które w tamtym czasie nazywało się dumnie salonami gier, choć zwykle były to ciemne, bo bezokienne zaplecza sklepów spożywczych, gdzie wstawiano kilka jakimś cudem zdobytych amerykańskich automatów z bajecznie kolorową grafiką. Istny obłęd, prawdziwa Arkadia, gdzie całymi dniami można było wypalać sobie gałki oczne od wściekle migających ekranów. I co z tego, że więcej się patrzyło jak inni grają, niż grało samemu. Było doskonale. Potem udało się tę miłość przenieść w zacisze rodzinnego domu i choć najpopularniejszy w tamtych czasach Pegasus znacznie ustępował w możliwościach maszynom z salonu, to był prywatny i ograniczony w dostępie jedynie przez goniących do nauki rodziców. O tamtych szalonych czasach każdy z graczy mógłby napisać bardzo osobistą książkę, podobnie jak o pierwszym PlayStation, które szturmem zawładnęło polskimi realiami, bo taka jakość rozgrywki i tego rodzaju standard grafiki 3D był dotychczas najzwyczajniej w świecie niedostępny dla naszego kraju. Myślę, że mężczyzna tak naprawdę nigdy nie wyrasta z gier, jedynie zaczyna brakować mu na nie czasu. Ale nie o tym, bo ja tu o książce i to książce o grach. Polskich grach w dodatku. Mogę się mylić (choć wątpię), ale chyba niewiele mamy takich publikacji. Pewnie aż jedną, o której właśnie będzie mowa.

Czytaj dalej „Nie tylko Wiedźmin – Marcin Kosman”