Gwiazdozbiór psa – Peter Heller

gwiazdozbior psaCzyżby to był ten moment, w którym przytaczam sensacyjną historię o tym, w jakich nieprawdopodobnych okolicznościach omawiana książka znalazła się u mnie na półce? To taki miły i osobisty fragment, może już trochę zdarty i przewidywalny, ale od czegoś zacząć trzeba. Przyznaję więc, że Gwiazdozbiór psa najzwyczajniej kupiłem. W księgarni. I już – nic, o czym warto byłoby tworzyć legendy. Pierwotnie zamierzałem przeznaczyć go na prezent pod choinkę (taki jestem!), potem jednak pomyślałem, że przy okazji sam przeczytam. I głupia sprawa, bo historia kończy się na tym, że przeczytałem, zapragnąłem książkę mieć na własność, a pod choinkę musiałem dokupić drugi egzemplarz, aby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Wniosek z tej wzruszającej opowieści jest taki, że Gwiazdozbiór psa literacką padliną nie jest, bo tego rodzaju dzieł nikt nie chce mieć na własność przy łóżku, a już z pewnością nikt z premedytacją nie wręcza jej pod choinkę bliskiej osobie. Tak mi się wydaje, ale nie mogę też wypowiadać się w imieniu wszystkich. A czym właściwie jest powieść Hellera, poza tym, że laureatką wielu nagród literackich? Ona wpisuje się w zawsze mający branie nurt literatury post-apokaliptycznej i innych zagład ludzkości. Nie do końca wiem z czego te tematyczne wzięcie wynika – może to jakieś zmęczenie konsumpcjonizmem, może poczucie pokrzywdzenia i niesprawiedliwości, może dość buractwa wśród ludzi, może nieznośność porannej audycji Majewskiego w Esce (każdorazowo mam wrażenie, jakby ktoś mi wymiotował do uszu). Powiecie: nie musisz słuchać. Ja odpowiem: niestety muszę. Więc w moim przypadku chyba ostatni wariant przeważa szalę i tym samym zaczynam zalotnie głaskać okładkę Gwiazdozbioru psa. Mmm… o! ma wytłoczony, złoty samolocik.

Czytaj dalej „Gwiazdozbiór psa – Peter Heller”