Po słowiczej podłodze – Lian Hearn

po slowiczej podlodzeI weź tu uwierz kobiecie. To miał być pierwszy tom trylogii nazywanej Opowieściami Rodu Otori, tak przynajmniej twierdziła autorka, która potem zmieniła zdanie i dopisała czwarty tom, bo kto jej zabroni. I teoria o trylogii poszła się kochać. Następnie, najwyraźniej zadowolona ze swojego niezdecydowania, zmieniła zdanie po raz kolejny i stworzyła tom piąty, zawierający tym razem wydarzenia poprzedzające te z wcześniejszych czterech. Jak to się mówi – prequel. I teraz nie wiem, bo póki miałem przekonanie, że całość liczy trzy książki, to byłem gotowy je przeczytać. Nagle okazuje się, że jest ich pięć i nikt nie da mi gwarancji, że zanim je przerobię, to nie powstanie szósta. Bo póki autorka żyje, kłamczucha jedna, to ja z pewnością jej nie uwierzę. W wyrazie protestu i zadzierania nosa postanowiłem, że drugiego tomu już nie przeczytam. Hearn z pewnością będzie srodze zawiedziona, ale nie dam się przebłagać. Decyzja była tym łatwiejsza, że Po słowiczej podłodze najzwyczajniej mnie rozczarowało jako powieść fantasy, bo za taką ponoć uchodzi, a im bardziej się zastanawiam, tym więcej wad dostrzegam. Bo choć dziele Hearn niewiele można zarzucić na gruncie stylu i kanwy, tak fabularnie kuleje wyraźnie, a oklepani jak pośladki prostytutki bohaterowie nie są w stanie wzbudzić większych emocji. Trochę szkoda, ale jednocześnie rozwiązuje to mój dylemat czy czytać dalej trylogię.

Czytaj dalej „Po słowiczej podłodze – Lian Hearn”