W kleszczach lęku – Henry James

W.kleszczach.lekuLubicie te wszystkie filmowe dreszczowce i horrory, gdzie psychopatyczny i często zamaskowany morderca najpierw z ukrycia znęca się nad nieświadomymi ofiarami, a potem po kolei je zabija w mniej, lub bardziej wyrafinowany sposób, popisując się przy tym swoją wyobraźnią w metodach uśmiercania? No wiecie, te wszystkie grupy bezczelnych nastolatków, które trafiają do opuszczonego domostwa, schroniska, nawiedzonego lasu, na wyspę. Zbieranina, wśród których zawsze znajdzie się szkolny osiłek i buc (koniecznie w kurtce lokalnej drużyny futbolu amerykańskiego), jeden brzydki kujon, kilka atrakcyjnych i piersiastych nastolatek (plus jedna lesbijka), oraz Murzyn. Ten zwykle ginie jako pierwszy, w ramach rozgrzewki, taka to już klisza. A na końcu przeżywa tylko filigranowa blondynka, z gardłem zdartym od panicznego krzyku, wołania o pomoc oraz zgrabnymi nogami bolącymi od ciągłego uciekania i potykania się o przeszkody w postaci porzuconych: mebli, korzeni, pozbawionych głowy zwłok kolegów. No właśnie. Jeśli lubicie, to mam złą informację: żadnego z tych elementów nie ma w powieści Henry’ego Jamesa. I błyskawiczna poprawka: jest pewne imponujące domostwo, ale poza tym brak zbieżnych elementów. Uznajmy więc, że jeśli jesteście po prostu fanami domów, to czujcie się zaproszeni.

Czytaj dalej „W kleszczach lęku – Henry James”