Władca Much – William Golding

Wielokrotnie nagradzane dzieła w dziedzinie literackiej mają to do siebie, że zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo będą one przecenione i przereklamowane. To oczywiste, bo nie dogodzisz każdemu, choćbyś nawet lizał go po jajkach przy lekturze. W przypadku Władcy Much miałem obawy, że Golding mimo wszystko mi nie dogodzi. Nie żebym robił z tego jakąś tragedię, ale chciałem, by ta książka mi się spodobała. Liczyłem na to i byłbym podwójnie zawiedziony gdyby się okazało, że powieść nie robi na mnie żadnego wrażenia. I co się okazało? Po dwóch wieczorach lektury uznałem książkę za dobrą. Zaledwie dobrą. Jednak z dnia na dzień zacząłem wspominać ją coraz milej. I tak, na tę chwilę, mógłbym ją określić jako bardzo dobrą, chwilami świetną. Nie znakomitą i nie wybitną, czy genialną, ale z pewnością świetną. Czyli Golding trochę mnie popieścił, z tym, że nie doszło do szczęśliwego zwieńczenia, bo jednak wolę kobiety.

Czytaj dalej „Władca Much – William Golding”