Metro 2033 – Dmitry Glukhovsky

metro-2033Ponoć najtrudniej o te najprostsze pomysły. Bo przecież te wyrafinowane i skomplikowane same przychodzą do głowy podczas śniadania. Najczęściej są tak pogmatwane, że po prostu brakuje im sensu. Natomiast mam wrażenie, że argument o najprostszych pomysłach ma przede wszystkim na celu tłumaczyć nas samych i to, dlaczego sami na ten (jakże przecież banalny!) pomysł nie wpadliśmy. Nagle się okazuje, że ktoś to zrobił przed nami, a niech to. Odrębną kwestią jest to, co z tym pomysłem zrobimy, bo od suchej idei do jej zgrabnej realizacji długa droga. I trzeba wyraźnie stwierdzić, że koncepcja Glukhovsky’ego (bądź też swojsko brzmiącego Głuchowskiego) jest świetna. Prosta, ale jednocześnie ze sporym potencjałem do jej rozbudowy. Potwierdzeniem jest rozwijające się Uniwersum Metro, w którego skład wchodzi już kilkadziesiąt powieści różnych autorów (w większości rodaków Głuchowskiego, ale zdarzają się wyjątki), z czego kilka ukazało się w polskim przekładzie. Głuchowski najwyraźniej uznał, że w tych ciasnych tunelach wystarczy miejsca dla każdego i zachęcającym gestem zmotywował innych do rozwijania pomysłu, a sam jedynie udziela błogosławieństwa tym najlepszym tworom. Być może będzie okazja do tematu wrócić, ale póki co skupmy się na „Metro 2033” – powieści, od której wszystko się zaczęło. Bo o zagładzie ludzkości zawsze miło poczytać, by rankiem wstać do pracy i w jakimś stopniu żałować, że tej zagłady póki co nie widać na horyzoncie.

Czytaj dalej „Metro 2033 – Dmitry Glukhovsky”