Good night, Dżerzi – Janusz Głowacki

Tak, przed lekturą „Good night, Dżerzi” proponuję przeczytać „Malowanego ptaka”. Opcjonalnie „Wystarczy być”, ale niekoniecznie. Potęguje to doznania płynące z lektury powieści Głowackiego, bo kontrowersyjny debiut literacki Kosińskiego (Malowany ptak), który przyniósł mu sławę, obficie się tutaj objawia, jest sporo odniesień do jego treści oraz subtelnych smaczków, nieuchwytnych dla kogoś, kto nie miał styczności z powieścią. To tak tytułem wstępu, bo może ktoś się zastanawiał.
Głowacki nie chciał i nie stworzył biografii Kosińskiego w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Ciężko mianowicie zdać relację z czegoś, co było jedną wielką mistyfikacją, a po śmierci Jurka pozostaje od blisko dwóch dekad ciągiem wielu zdarzeń, z mnóstwem białych plam pomiędzy nimi. Głowacki uderzył więc nieco z innej strony – stworzył scenariusz filmu o Kosińskim. Obrazu, który opowiada kolejne epizody z cyklu „to mogło tak wyglądać, ale nie ma dowodów, że rzeczywiście wyglądało”. Głowacki, jako narrator powieści, zmaga się z próbami wykorzystania i urzeczywistnienia scenariusza; my fragmenty życiorysu Kosińskiego obserwujemy z perspektywy planu filmowego, a tam jest mrocznie i bezkompromisowo. Seks, prostytutki, KGB, geje, transseksualiści, mafia, heroina, tajne kluby sadomaso i parę innych, jakże chwytliwych słówek. Pomimo faktu, że tylko część z tych atrakcji jest rzeczywista, a pozostałe stanowią element autokreacji Dżerziego, to czy z takiego zestawu rozrywek mogło dla niego wyniknąć coś dobrego, poza wielokrotnym orgazmem? Czytelnik zaznajomiony z życiem Kosińskiego wie, do czego historia zmierza. Zadaje sobie wtedy pytanie, czy przy okazji pociągnie on za sobą kogoś na dno?

Czytaj dalej „Good night, Dżerzi – Janusz Głowacki”