Strażnicy – Alan Moore, Dave Gibbons

straznicyBUM!, niespodzianka. Kojarzysz Strażników? Tak, chodzi o ten komiks. Właśnie. Będzie o komiksie, bo muszę się przyznać, że nigdy nie przestałem ich czytać i zawsze mnie fascynowały. Różnica między „wtedy” a „dziś” jest taka, że obecnie komiksy nie kojarzą się już (a przynajmniej nie powinny) z tymi uroczymi szmatławcami z lat 90-tych, które co miesiąc odkładała dla nas miła pani kioskarka. Obecnie komiksy zajęły należne im miejsce wśród małych dzieł sztuki i takich też wydań się doczekały. Twarde oprawy, świetny papier, nasycone kolory, przekłady w wykonaniu największych fachowców i, niestety, cena. Ale kurde, weź do ręki takie liczące czterysta stron tomisko, przekartkuj i pozwól się oczarować feerii barw. Polski czytelnik tego nie miał, polskiego czytelnika nie było na to stać, ale od pewnego czasu jest coraz więcej możliwości, by nadrabiać zaległości. Nieliczni korzystają, a reszta dalej żyje w przeświadczeniu, że komiksy są tylko dla dzieci. Tymczasem ja nasyciłem się Strażnikami, po lekturze zachciałem jakoś docenić dzieło Moore’a i Gibbonsa, przeszła mi przez myśl notka na blogu, a potem się zawahałem. Bom niewyedukowany w tej dziedzinie i pewnie wystawię się na śmieszność. Bo brak mi materiału porównawczego, by oceniać scenariusz, kreskę, kolory. Bo panny nie lecą na facetów czytających komiksy – dla nich to jedynie kolejny dowód na to, że mężczyźni są dużymi dziećmi (to akurat prawda). Jeszcze raz spojrzałem na pstrokatą okładkę Strażników, a tam napis: „powieść graficzna wszech czasów”. A, skoro powieść, to czuję się usprawiedliwiony. I w ogóle nie wiem, po co się tłumaczę.

Czytaj dalej „Strażnicy – Alan Moore, Dave Gibbons”