Wszechświat kontra Alex Woods – Gavin Extence

Wszechswiat kontra Alex WoodsKsiążek o ogólnie pojętym dojrzewaniu przeczytałem już tyle, że chyba skończyły mi się anegdotki z własnego życia, którymi mógłbym ubarwić tę opinię, nadając jej tym samym jakiś osobisty szlif. A przynajmniej uległy wyczerpaniu te wspomnienia, którymi miałbym ochotę się podzielić, bo przecież nigdy nie wiadomo kto to czyta. I to wszystko wina pisarzy, że obierają sobie tak oklepany jak dywan na trzepaku temat. A tutaj jeszcze buńczucznie wieszczą na okładce: „Jedna z najlepszych powieści, jakie kiedykolwiek przeczytaliście!”. Przez chwilę, ale tylko przez momencik znów zastanowiłem się, kto pisze te slogany, jednocześnie nadając sobie prawo do tego rodzaju odgórnych założeń, za nic mając indywidualizm czytelników. Później pomyślałem, że nie no, skoro najlepsza, to muszę ją mieć, nie przystoi przecież inaczej. I takim oto sprytnym, bezczelnym od strony marketingowej sposobem na mojej półce stanęła ponoć jedna z najlepszych powieści, jakie kiedykolwiek przeczytałem, zanim jeszcze w ogóle ją przeczytałem. Mój optymizm i wiara w pozytywne rozwiązania wzięły górę i chyba całkiem trafnie pasuje do tej sytuacji jedno z życiowych mott tytułowego Aleksa: liczyłem na najlepsze, byłem przygotowany na najgorsze. W ogóle uważam tę dewizę za niezwykle udaną, chyba poszukiwałem jej od wielu lat i wreszcie jest. A nie jakieś tam carpe diem i wersy wyciągnięte z łzawych piosenek Bryana Adamsa.

Czytaj dalej „Wszechświat kontra Alex Woods – Gavin Extence”