Król z żelaza – Maurice Druon

krol z zelazaNo, Filip IV Piękny to jest pseudo. A nie jakiś Laskonogi, czy inny Łokietek. Kto to w ogóle wymyśla? Dlaczego ktokolwiek na to przystaje? Nie jestem ekspertem w dziedzinie władania królestwami, nie jestem nawet amatorem w tej dziedzinie, ale gdybym już siedział na tronie, to dla przykładu kazałbym ściąć każdego, kto nazwałby mnie Plątonogim, albo Laskonogim, bo blichtru w tym niewiele, brzmi raczej jak ksywa z boiska. Chyba że taki jest warunek panowania. No wiesz – dostaniesz tron, berło, odziejemy cię w norki, zorganizujemy płodną żonę i kilka kochanek, zameczek jakiś, w którego korytarzach hula wiatr, cholernie ciężki dwuręczny miecz (bo przecież królowi nie wypada machać byle szabelką), wyszkoloną przyboczną straż ci damy i worki złotych gadżetów, ale jest jeden szkopuł – będą mówić na ciebie Krzywousty, przykro mi, nic na to nie poradzimy. To jak, wchodzisz w to?
Jak to dobrze, że teraz jest jakoś prościej. Jesteś gruby, to wołają na ciebie Gruby. Na rudego każdy woła „ej, Rudy, chodź na wódkę!”, łysego nikomu nie przyjdzie do głowy ochrzcić Siwym, czy Czarnym, ale już „cześć Łysy” jest jak najbardziej na miejscu. Trzeba przyznać, że mało to nowatorskie i jeszcze mniej twórcze, ale najwyraźniej głupie przydomki wyszły z mody.
Dobra, ale o czym to mieliśmy? A, „Król z żelaza”, okej, okej.

Czytaj dalej „Król z żelaza – Maurice Druon”