Dom z liści – Mark Z. Danielewski

dom_z_lisciMuszę pisać cicho, bo mam sąsiada o nazwisku takim samym, jak autor tej powieści i boję się, że mnie usłyszy, zapuka do moich drzwi i powie coś w rodzaju: panie, co pan mnie tam obgaduje w tych swoich internetach, co pan, co pan, CO PAN? Wolałbym tego uniknąć, sami rozumiecie. I choć może się to wydawać z lekka paranoiczne, to poczekajcie aż sami przeczytacie Dom z liści (a bez wątpienia powinniście) – wtedy pewne rozchwianie emocjonalne wyda się wam naturalną rzeczą, zapamiętajcie moje słowa. Bo pan Danielewski napisał powieść, która stymuluje wyobraźnię lepiej, niż niejeden klasyk grozy, ale do tego wrócę, ponieważ nie chcę już teraz wykładać wszystkich najmocniejszych kart, którymi zamierzam zagrać w tej opinii. Tymczasem wyrażę swoje zdziwienie, że tak niecodzienna powieść jak Dom z liści musiała czekać przeszło piętnaście lat na polski przekład, a przecież wystarczy wziąć książkę do ręki i przekartkować, by dostrzec jej teoretyczny potencjał i zachęcającą formę. A to już połowa sukcesu, by przekonać czytelnika do lektury powieści, a także – co ważniejsze z perspektywy wydawcy – jej zakupu. No, ale nie zamierzam tutaj kwasić atmosfery pretensjami o zaniechanie. Ważne, że w końcu można przeczytać Dom z liści po polsku. Bo warto.

Czytaj dalej „Dom z liści – Mark Z. Danielewski”