Związek żydowskich policjantów – Michael Chabon

Facet to jednak raz na jakiś czas potrzebuje kryminału. Problemem może być tutaj jedynie odpowiedni dobór lektury, bo co jak co, ale biedy ten gatunek to chyba nigdy nie odczuł. Półki w księgarniach od zawsze uginały się, tocząc nierówny bój z grawitacją i kolejnymi tomami obszernych serii kryminalnych. A gdyby tak czytelnik chciał przeczytać jakąś odrębną powieść, za którą nie stoi kolejnych osiem/trzydzieści osiem tomów i która sama w sobie tworzy zamkniętą całość? No, tutaj jest już gorzej (wiem, dramatyzuję), bo o ile fakt zaistnienia wieloczęściowej serii gwarantuje pewien wysoki poziom literacki (wszak kto by pisał drugą i kolejne części, gdyby debiut okazał się klapą?), to w przypadku pojedynczego, osamotnionego kryminału nikt czytelnikowi takiej gwarancji nie da. I tutaj z pomocą przychodzi komisja jury (w zaszczytnym składzie: ja), która pochwali i poleci „Związek żydowskich policjantów” każdemu zainteresowanemu, choć nie zawaha się też wytknąć powieści kilku klisz. Posiedzenie czas zacząć.

Czytaj dalej „Związek żydowskich policjantów – Michael Chabon”