To oślepiające, nieobecne światło – Tahar Ben Jelloun

Nie przekonałem się do tej książki. Chciałem, ale nie ma sensu się oszukiwać. Nie porwała mnie, chwilami nawet nudziła. Próbowała dotrzeć gdzieś głęboko do mojej wrażliwości, ale jej się nie udało. Trudno, ale też nikt nie powiedział, że życiowe rozczarowania nas ominą przynajmniej w temacie literatury.
To nie jest słaba powieść. Ludzie i kobiety rozpływają się w zachwytach nad jej orientalną czułością, poetyzmem bijącym z obrazowego przedstawienia wydarzeń, mistycznym posmakiem. Sam nie wiem czego mógłbym oczekiwać po powieści o więźniu zamkniętym w ciasnej celi, w której się nawet wyprostować nie mógł. Gdzie przydzielono mu numer, który służył za imię i nazwisko przez blisko dwie dekady.
No dobra, kłamałem, bo wiem, czego można było się spodziewać. Nawału myśli egzystencjalnych, opisu bezbarwnej rzeczywistości człowieka wepchniętego w nicość, poza ramy człowieczeństwa. I owszem, tego tutaj nie zabraknie, bo historia wpisuje się zdecydowanie w nurt literatury obozowej, mało optymistycznej, przytłaczającej czytelnika losem człowieka, który zgotował mu drugi człowiek. Właśnie, ale to wszytko już mieliśmy, czytaliśmy o tym wielokrotnie. W różnych czasach, otoczeniu i konfiguracjach, ale to wciąż ta sama tematyka, a ta, po raz wtóry poruszana, nie robi już takiego wrażenia.

Czytaj dalej „To oślepiające, nieobecne światło – Tahar Ben Jelloun”