Piotruś Pan – James M. Barrie

Bajka o Piotrusiu Panie zawsze działała na mnie w jakiś szczególny sposób. Już za czasów posiadania konsoli Pegasus grałem namiętnie w grę opartą na jego przygodach i pomimo faktu, iż była paściarska, irytująca i nieprzemyślana w założeniu, mnie wciągnęła jak bagno. Baśń o chłopcu, który nigdy nie chciał dorosnąć ma w sobie jakiś niesprecyzowany mrok, ukryty pod kolorową Nibylandią, piratami, małymi wróżkami leśnymi i latającymi bękartami. Coś nieokreślonego i wyraźnie odmiennego od całej bajkowej otoczki. Coś podobnego doświadczyłem, gdy starsza siostra czytała mi Królową Śniegu Hansa Christiana Andersena. Coś, co nie pozwala Piotrusia określić jednoznacznie postacią pozytywną. Być może to właśnie to nieustannie przyciąga mnie do tej baśni, a być może po prostu ja sam cierpię na syndrom Piotrusia Pana i to właśnie on, a nie papież, nie czarny Majkel Dżordan, nie posiadacz największej liczby znajomych na naszej-klasie, nawet nie doktor Dom, ale właśnie chłopiec w zielonym ubranku z liści jest moim największym autorytetem.

Czytaj dalej „Piotruś Pan – James M. Barrie”