Jedenaście tysięcy pałek, czyli miłostki pewnego hospodara – Guillaume Apollinaire

Niewielki format. Nieco ponad sto stron. Czerwona, przyjemna w dotyku twarda oprawa, z intrygująco niekonwencjonalną obwolutą. Wydanie w sam raz, by je ukryć w spodniach, żeby przypadkiem znajomi się nie dowiedzieli co czytasz, albo pod kołdrę, gdy rodzic wejdzie do pokoju. Niepozorny i zagadkowy tytuł również nie zwiastuje niczego złego, a już na pewno nie przygotowuje czytelnika na czołowe zderzenie z zawartością. Owszem, falliczny kształt tytułowych pałek mógłby coś nieśmiało sugerować, ale nie popadajmy w paranoję. W manię popadali już wielokrotnie inni, co od dawna skutkowało cenzurowaniem dzieła Apollinaire’a (właściwie Wilhelma Apolinarego Kostrowickiego, bo dokumentował się polskim pochodzeniem), rekwirowaniem i niszczeniem całego nakładu (jak choćby w Turcji, w 1999 roku). Nie chcę drążyć dyskusji nad moralnymi aspektami, ale przyznać trzeba, że Apollinaire musiał mieć jaja jak piłki gimnastyczne, aby wypuścić w świat tego rodzaju twórczość. Chodzą również słuchy, że poeta klepał po pupie biedę, a nic tak nie pobudza odwagi, jak desperacka potrzeba pieniędzy. Skoro już brawury nie brakuje, to trzeba uderzyć w segment tematyczny, który zapewnia rozgłos, kontrowersje i erekcję u czytelników – czyli wyuzdany, sadystyczny seks, daleki od tradycyjnie pojętego.
Pora porozciągać nieco bieliznę.

Czytaj dalej „Jedenaście tysięcy pałek, czyli miłostki pewnego hospodara – Guillaume Apollinaire”