Baśnie – Hans Christian Andersen

Musiało do tego dojść. Moja potrzeba ponownego zapoznania się z twórczością Andersena zwyciężyła, ale skłamałbym też, gdybym powiedział, że walczyłem z nią. Baśnie Duńczyka darzę oczywiście wielkim sentymentem, funkcjonują one w mojej pamięci wespół z obrazami z dzieciństwa, kiedy to drobnymi paluszkami dziecka przewracałem kartki, a te wypadały kolejno, tak marnego klejenia wydanie wówczas posiadałem. W 2005 roku Andersen obchodziłby dwusetne urodziny, gdyby nie taki detal, że już nie żyje. W tymże roku, dla uczczenia tej rocznicy, wydano po raz zapewne milionowy zbiór jego baśni. Wydanie atrakcyjne, bogato ilustrowane, gdzie praktycznie na każdej stronie możemy podziwiać kolorowy rysunek, wierny treści i najprawdopodobniej zajmujący dla dziecka, któremu akurat czytamy, bądź które jest naszą wymówką, żeby samemu poczytać. Piszę najprawdopodobniej, bo nie miałem okazji tego sprawdzić. Sam czytałem i sam byłem dzieckiem, które słucha.

Czytaj dalej „Baśnie – Hans Christian Andersen”