Wielkie nic – James Ellroy

wielkie nicPrzy okazji opinii na temat Czarnej Dalii napisałem, że idę po drugi tom Kwartetu Los Angeles. Trochę to trwało, ale jak piszę, że idę, to idę i nie musicie mi o tym co trzy lata przypominać. Bo mam ostatnio odrobinę słabszy okres i nie układa mi się z literaturą najlepiej, więc staram się unikać eksperymentów oraz ambitnych wyzwań w tym temacie, by jakoś przeczekać kryzys. A kryminały zawsze wydawały mi się niegroźne, taka bezpieczna inwestycja wolnego czasu, w sam raz do poczytania przed snem, bez zbędnego zmagania się z oporną filozofią i stylistyką. Przejrzałem listę potencjalnych lektur i przypomniałem sobie o Ellroyu. Przecież Czarna Dalia była świetnym kryminałem – bezpośrednim, z jajami i odwagą fabularną. Czymś, co bez wahania niektórzy nazywają męską literaturą i choć osobiście nie lubię tego określenia, bo nie wiem jak go odbierać, to faktem jest, że jeśli ktokolwiek planuje kupić mężczyźnie książkę, to Ellroy będzie doskonałym wyborem. Argumenty? Po pierwsze to kryminał, a po drugie to wyborny kryminał. To powinno wystarczyć, aby obdarowany facet po lekturze nie miał pretensji w stylu „co wy mi tutaj, kurła, za historyjki dla bab kupujecie, włanczajcie lepiej telewizor, bo Stoch skacze”. Do Wielkiego nic podchodziłem więc z dużą pewnością siebie i przekonaniem, że Ellroy nie rozczaruje oraz da mi pewne oparcie. I zgadnijcie. Nie rozczarował. Był oparciem. Zero zaskoczenia i chwała mu za to.

Czytaj dalej „Wielkie nic – James Ellroy”

Aliens: 30th Anniversary Edition – Mark Verheiden, Mark Nelson

aliensLubię uniwersum Obcego, choć należę do tego powszechnego rodzaju fanów, którzy uwielbiają jedynie pierwsze dwa, trzy filmy, resztę co najwyżej tolerując, a na te najnowsze wcielenia marki gotowi są splunąć. Ale zostawmy Hollywood, bo oni tam zajęci są teraz obmyślaniem kogo by tutaj jeszcze oskarżyć o molestowanie seksualne, bo przecież po dziesięciu latach nagle mi się przypomniało, że ktoś mnie kiedyś zmuszał do różnych rzeczy, ale wtedy wydawało mi się, że na tym polega robienie kariery i by sobie nie zaszkodzić w drodze na szczyt uznałem, że lepiej milczeć. Natomiast teraz jestem wielce oburzony. Skoro jednak już jesteśmy przy temacie, to komu muszę zrobić laskę, aby podszedł do marki Obcego jak należy? Szanse na to ponoć coraz mniejsze, w dodatku teraz, gdy Disney kupił sobie prawa, więc crossover Aliena z Myszką Miki staje się coraz bardziej prawdopodobny. Ech, na pocieszenie pozostaje znów obejrzeć oryginalną trylogię, która być może starzeje się wizualnie, ale swoją koncepcją i atmosferą wchłania widza do reszty. A ten komiks przeczytać w ramach przerwy między drugim i trzecim filmem. Zresztą Obcy 3 (tak przy okazji pisząc) mógł wyglądać zupełnie inaczej, bo scenariuszy było kilka, a za jeden (albo dwa) odpowiedzialny był sam Wiliam „Mistrz Cyberpunka” Gibson. Cholera, muszę przestać pisać o filmach i skoncentrować się na komiksie.

Czytaj dalej „Aliens: 30th Anniversary Edition – Mark Verheiden, Mark Nelson”

Dotknięcie pustki – Joe Simpson

dotkniecie pustkiW swoim pełnym niebezpieczeństw życiu zdobyłem kilka wzgórz i zimowych szczytów. Było wzniesienie umiejscowione na dzikich i odludnych terenach za sklepem spożywczym nr 19. Niewielkich rozmiarów, za to na tyle stroma górka, że podczas brawurowego zjeżdżania z niej na sankach można było stracić uzębienie, a nawet życie. Strach pomyśleć, że podczas każdych ferii zimowych setki razy spojrzałem śmierci w oczy. Młodość bywa tak lekkomyślna. Naturalnie była też góra w pobliżu dworca PKS, charakteryzująca się łagodnym stokiem z jednej strony i karkołomną stromizną z pozostałych. Wzgórze z racji kształtów i rozmiarów przez każdego zdobywcę określane „Wielorybem”. Wspinaczka na szczyt trwała kilka minut, ale za to zjazd na „oślej dupie” można było przedłużyć do kilkunastu sekund. Natomiast na klasycznych, dobrze nasmarowanych żelaznych sankach można było komuś połamać nogi, jeśli nierozważnie stanął akurat na drodze.
Śmichy-chichy, ale ostatnio ta wyprawa na Broad Peak – no ten szczyt, na który weszło czterech Polaków, a zeszło już jedynie dwóch – muszę przyznać, że cała ta sytuacja (ta bezwzględność natury) dotknęła moją wrażliwość. Z drugiej, tej paradoksalnej strony jestem przekonany, że gdyby cała wyprawa została zakończona sukcesem, to zapewne nawet nie zwróciłbym uwagi na całe wydarzenie. Bez dramatu nie ma zainteresowania, niestety, ale tak to działa. Pomyślałem wtedy, że przebieg wejścia na Broad Peak to niezły materiał na książkę. W oczekiwaniu na tenże literacki bestseller postanowiłem poszperać w poszukiwaniu czegoś o zbliżonej tematyce. Dużo czasu mi to nie zajęło – poznajcie Joe Simpsona i jego osobisty, niesamowity dramat.

Czytaj dalej „Dotknięcie pustki – Joe Simpson”

Zaślubiny Kadmosa z Harmonią – Roberto Calasso

Przyznaję, że do mitologii mam słabość, a opcje grecka i nordycka to moje dwie faworyty. O ile ta druga jest przeze mnie jedynie powierzchownie muśnięta (staram się nadrabiać zaległości i częściej zapraszać ją na randki), o tyle mitologię z Hellady porównałbym do pierwszej szkolnej miłości (bo tam się poznaliśmy) – wspólnego siedzenia w ławce, dzielenia się kanapkami z żółtym serem oraz wzajemnego podpowiadania sobie na kartkówkach. Miłości, która wraz z wejściem w dorosłość nieco już przebrzmiała stłamszona sprawami codziennymi, ale jej wspomnienie nadal budzi we mnie sentymentalnie ciepłe uczucia. Spotykamy się czasem, niby przypadkiem, każdy pędząc w swoją stronę i pomimo upływu lat, ona nadal ma w sobie coś co sprawia, że moje serce bije nie tyle szybciej, co mocniej, niczym taran, zupełnie jakby chciało się wyrwać z klatki piersiowej i wskoczyć jej za dekolt. Za każdym razem ona swobodnie i z naturalną gracją otula mnie swoją magią, baśniowym kręgiem opowieści, i nie chodzi o to, by uwierzyć w snute przez nią historie, o nie, tego ode mnie nie wymaga. Ona chce jedynie, bym się poddał atmosferze legend i podań oraz czerpał przyjemność z samego jej towarzystwa, docenił jej niezaprzeczalną atrakcyjność, inteligencję oraz zagrzał się w cieple jej kobiecości. Nie zaszkodzi też, gdybym postawił jej drinka.

Czytaj dalej „Zaślubiny Kadmosa z Harmonią – Roberto Calasso”