Muminki – Tove Jansson

muminki-ksiega-pierwszaA wiedzieliście na przykład, że do autorki Muminków zgłosił się pewnego razu producent podpasek, aby otrzymać zgodę na nazwanie swojego produktu „Małą Mi”? No kurde, chwytliwe, nie zaprzeczę. Dziewczynki byłyby zachwycone, niestety, Tove Jansson grzecznie odmówiła. Natomiast ja, w czasach gdy nie wiedziałem jeszcze czym jest i do czego służy podpaska, w każdy piątek, punktualnie o dziewiętnastej godzinie z wypiekami na twarzy biegłem przez podwórko, z hukiem wpadałem do domu i nie ściągając dziurawych trampek (aby nie zgubić cennego piasku, który w nich cały dzień zbierałem), z brudnymi kolanami rozsiadałem się na wersalce, by z przejęciem obejrzeć przygody Muminków. Po prostu ta bajka miała w sobie trudny do określenia urok i pomimo cukierkowej powierzchowności, była dostrzegalnie muśnięta przerażająco mrocznymi fragmentami i uczuciem ciągłego zagrożenia. Choćby Buka – symbol dziecięcych koszmarów – to chyba najlepszy przykład, ale byli przecież niepokojąco milczący Hatifnatowie, czy też Czarodziej, poszukujący po całym świecie swojego magicznego kapelusza. To wszystko byłoby jednak niczym, bez odpowiedniej atmosfery, a tej zarówno w bajkach, komiksach, a przede wszystkim w literackim pierwowzorze mamy po same uszy.

Czytaj dalej „Muminki – Tove Jansson”