Karzeł – Pär Lagerkvist

karzelNie jest do końca jasne, jak profesjonalnie nazywa się lęk przed karłami. A musi się jakoś nazywać, bo skoro nawet klauny zasłużyły na własną fobię, to i karły bezsprzecznie powinny mieć swoją. Kiedyś karłom nie było lekko, bo zajmowały one pozycję społeczną niewiele wyższą, niż ulubione psy gończe władców dworu. Wręcz w dobrym tonie było posiadać karła na własność, ot do zabawy, coś jak konto na Fejsie, a niejaka Katarzyna Medycejska (nie udało mi się znaleźć ani jednego teledysku tej piosenkarki) była nawet nazywana „karlą fetyszystką” (strony porno również milczą na jej temat). Ten kult praktycznie już wygasł, ale tu i tam nadal można spotkać się z zawodami w rzucaniu karłem. Co prawda nie jest to dyscyplina olimpijska, ale kto wie, co będzie za lat kilka. Przyznam, że mnie karły nieco przerażają i miewam poważne obawy, że któregoś dnia się skrzykną, wzniecą bunt i przejmą władzę nad światem. Nie wydaje mi się, by ludzkość była gotowa do obrony przed tego rodzaju zagrożeniem, muszę wiec w tym miejscu się zabezpieczyć i napisać, że prywatnie nic do nich nie mam. Nie znam osobiście żadnego karła, nad czym okrutnie ubolewam, bo mogłaby z tego wyniknąć prawdziwa przyjaźń, gdybym tylko zdołał opanować własny lęk. Tym samym jestem na Lagerkvista trochę zły, bo jego powieść raczej podsyca we mnie żar niepokoju, a tytułowy karzeł nie jest kimś, kto budzi zaufanie i raczej nie pozwoliłbym mu wymasować mi łydek, o wpuszczeniu do łóżka nawet nie wspominam.

Czytaj dalej „Karzeł – Pär Lagerkvist”