Żar – Sándor Márai

zarMówcie i piszcie o tej powieści co chcecie: że autor uznany, choć mocno nieszczęśliwy (efekt: samobójstwo); że książka niewielka, ale niejednoznaczna i posiadająca te, no… warstwy; że historia w niej zawarta i emocje jej towarzyszące kojarzą się z żarem nadal żywym i intensywnym, choć szczelnie pokrytym grubą powłoką popiołu minionego życia. To wszystko prawdopodobnie się zgadza, ale mnie najbardziej frapuje kwestia tytułu tej powieści. I choć żaden ze mnie autorytet w temacie języka węgierskiego, to mam podejrzenie graniczące z pewnością, że oryginalny tytuł (A gyertyák csonkig égnek) ma nam do przekazania coś więcej, niż słowo „żar”, nawet pomimo faktu, że na piśmie prezentuje się jak kwestia, którą mógłby wymówić tolkienowski ork szpetnie bluźniący na jakość podanego mu w karczmie trunku. Cóż, taki szorstki urok języka węgierskiego, a teraz skontaktuję się z moim przyjacielem Google Tłumaczem, by przekonać się, co tak naprawdę znaczy ten tytuł, dajcie mi chwilę. [antrakt]. I zaskoczenie, bo wychodzi, że rzeczywiście „żar”. Nielogiczne i zastanawiające, skoro samo gyertyák przekłada się na świece. Niezadowolony z wyniku tłumaczenia pogrzebałem głębiej i okazuje się, że tytuł oryginału dosłownie znaczy tyle, co „Świece dopalają się do ogarków/do końca”. I nie rozumiem co stało na przeszkodzie, by tak ładnie brzmiącym tytułem (szczególnie w wersji – do końca) udekorować tę powieść? Może ktoś mi wyjaśni? Powiecie, że wyolbrzymiam i przesadzam, bo to tylko tytuł, ale jak mam być przekonany co do jakości oraz wierności przekładu, skoro już przed lekturą rzuca mi się w oczy taka samowola w tłumaczeniu i odzieranie tytułu z poetyzmu w nim zawartego? Obawiałem się co w tej materii będzie dalej, ale ponieważ nie potrafię tego zweryfikować (oraz mi się nie chce) niniejszym porzucam temat przekładu i przechodzę do treści.

Czytaj dalej „Żar – Sándor Márai”