Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa – Arthur Conan Doyle

sherlock-holmes-ksiega-wszystkich-dokonan-Z góry ostrzegam – nie zamierzam się zbytnio angażować i przesadnie drążyć w temacie Sherlocka Holmesa, bo domyślam się, że w Internecie (jak również poza nim) napisano już o słynnym detektywie wszystko i na każdy sposób rozpracowano jego wyczyny. Bezcenni są tacy fani, którzy przez lata potrafią się doszukiwać nowych smaczków w znanych opowiadaniach; fani, którzy odnajdują w fikcji ślady rzeczywistych wydarzeń; wreszcie fani, których fascynacją jest zbadanie psychiki Holmesa – proces przypominający spożywanie jajka na miękko, bo trzeba rozbić najpierw twardą skorupę cynizmu, arogancji i nonszalancji bohatera, by wreszcie dostać się do miękkiego wnętrza jego charakteru. Ale od tego ma się prawdziwych, bezwarunkowych fanów. Ja fanem nigdy nie byłem i raczej już nie będę, choć pana Holmesa oczywiście niezwykle szanuję, bo to jedna z najbardziej rozpoznawalnych i najczęściej przewijających się w kulturze postaci literackich. Jednak żaden ze mnie znawca w tym rozległym temacie, więc z góry przepraszam jeśli w trakcie wpisu popiszę się ignorancją i wyjdę na lamera. To będzie raczej coś w rodzaju sprintu przez wszystkie dokonania Sherlocka, parę luźnych uwag i ogólnych wrażeń, bo na więcej prawdopodobnie nie będę miał ochoty. Wystarczy mi, że przeczytałem całą Księgę wszystkich dokonań, która gabarytami przypomina pudełko na buty. Wyobraź to sobie.

Czytaj dalej „Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa – Arthur Conan Doyle”

Jądro ciemności – Joseph Conrad

Czy Joseph Conrad, a właściwie Józef Teodor Konrad Korzeniowski był rasistą? Pewnie sam tego do końca nie wiedział, ale krytycy nie ustają w upartych próbach udowodnienia mu rasizmu. Gdyby autor był mniej martwy, to zapewne nawet by go to zainteresowało, a tak pozostaje nam drążenie mało istotnego już tematu. Rzecz jasna ja nie mam zamiaru tego roztrząsać, ale trzeba przyznać, że „Jądro ciemności” jest w tym kontekście odważną powieścią (nowelką?). Zwolennicy teorii rasistowskiej mają w czym przebierać, bo co jakiś czas trafiamy na fragmenty, w których „czarnuchy” ukazani są w mało imponującym świetle, sprowadzeni do poziomu zaprzęgowego zwierzęcia i tobołka, a ich zwłoki to zwykła padlina. Ten wydźwięk zakłócają jednak chwile, kiedy Conrad dobitnie krytykuje zamysł kolonizacji Czarnego Lądu i wstawia się w obronie zacofanej, dzikiej, ale w żaden sposób nie zasługującej na złe traktowanie ludności. Każda strona sporu ma więc swoje argumenty i tak jak w przypadku dyskusji wierzącego z ateistą – jeden drugiego nie przekona, ale dobrze jest mieć zajęcie, nawet jałowe. Ja już do zagadnienia nie wrócę, bo jestem zdania, że każdy czytelnik ma swój rozum, czy intuicję, która pozwoli mu samodzielnie wyciągnąć wnioski.

Czytaj dalej „Jądro ciemności – Joseph Conrad”