Król w Żółci – Robert W. Chambers

krol w zolciZ horrorami mi nie po drodze. Filmów z tego gatunku nie lubię, bo albo zapominam się bać, albo stale czekam na moment, w którym powinienem zacząć się bać, a dla mnie to żaden relaks. Z książkami jest trochę inaczej, ale mając kilkanaście lat przeczytałem jakiś podrzędny horror Mastertona (Zaklęci) i jedyny fragment jaki z niego pamiętam, to scena seksu w domu pełnym strachów oraz uwięzionych w ścianach złoczyńców. Czego jednak oczekiwać od nastolatka, który seks znał wyłącznie z niezbyt dokładnie poukrywanych przez rodziców kaset z niemieckim porno? Czyli wychodzi na to, że próby wywołania we mnie poczucia grozy są skazane na niepowodzenie tak samo dotkliwe, jak próby chowania przede mną kaset VHS z fikołkami. Nawet samemu wielkiemu Lovecraftowi z trudem wychodziło niepokojenie mnie, ale koniec końców – chwilami jednak wychodziło i to trzeba mu oddać. Pomyślałem więc, że tym razem zrobię to jak należy i opowiadania Chambersa czytałem jedynie późnymi wieczorami, tuż przed snem, z wiatrakiem skierowanym na nagie plecy, by dreszcze były podręcznikowe. Efekt? Każdorazowo zasypiałem jak dziecko, spałem twardo (z przerwą na siku) i bez koszmarów, by obudzić się rano z bolącymi plecami. Tyle w kwestii grozy. Mam uczucie, że stale robię coś nie tak, ale nie mam pojęcia co takiego. Czekam więc na rady ekspertów w dziedzinie straszenia, a tymczasem przejdźmy do twórczości Chambersa, bo robię się głodny.

Czytaj dalej „Król w Żółci – Robert W. Chambers”

Dracula – Bram Stoker

Nie bez kozery Bram Stoker do dziś jest patronem nagrody literackiej w kategorii grozy. W 1897 roku stworzył on postać-legendę, bohatera, który przez kolejne ponad sto lat z powodzeniem jest eksploatowany na wszystkie sposoby i który mimo to najwyraźniej się nikomu nie znudził. Ilość filmów trudno zliczyć, a publikacje książkowe dotyczące hrabiego Drakuli w niektórych bibliotekach zapewne mają własne regały. Nie ma chyba osoby, która w jakimś stopniu nie zetknęła się z tym fenomenem i choć moje siostrzenice jeszcze niedawno nie miały pojęcia o istnieniu Majkela Dżeksona, tak o Drakuli kiedyś tam słyszały. Trudno żeby było inaczej.

Czytaj dalej „Dracula – Bram Stoker”