Nędznicy – Wiktor Hugo

Spróbujmy wyczerpać limit frazesów już na początku. Niekiedy podczas lektury ma się wrażenie obcowania z czymś wielkim i nie tyle w znaczeniu pojemnościowym (choć to też), o ile w sensie epickim (nie przepadam za tym określeniem, ale nie chce mi się szukać lepszego), pięknym, rozbudowanym i ponadczasowym. Bez zbędnych ceregieli, od razu informuję zainteresowanych, że „Nędznicy” właśnie w zakresie takich określeń orbitują i bynajmniej się do nich nie ograniczają. Wiem, że recenzje negatywne, ba!, nawet rugające czyta się znacznie lepiej, bo to fajnie krytykować, ale tutaj muszę rozczarować zainteresowanych a także siebie, bo będą przede wszystkim zachwyty. Hugo się nie szczypał, stworzył obszerne dzieło, poruszające pełen zakres wątków i ideologii, rozstrzelone szeroko historycznie, dotykające żywota dusz licznych głównych bohaterów oraz wtapiające się w tłum celem spenetrowania jego systemu działania i rozumowania. Autor zastosował podejście kompleksowe. Czytamy obszerne fragmenty zarówno o społeczeństwie, jego kondycji mentalnościowej, aby po chwili czytać o jednostce wyciągniętej za kołnierz z tego społeczeństwa. Czytamy kwieciście i osobiście przez autora potraktowany opis znanych z podręczników wydarzeń historycznych, ujęty w szerokiej perspektywie, by za kilka stron zbliżyć się momentalnie w kierunku jednego z bohaterów biorącego w nich udział. Hugo, jako narrator zwraca się bezpośrednio do czytelnika, najzwyczajniej w świecie snując opowieść, przypominając mu czasem zdarzenia sprzed kilkuset stron, które wtedy wydawały się bez większego znaczenia. A czytelnik po prostu czerpie przyjemność z czytania. A o czym ta opowieść? Oj, zastanówmy się i spróbujmy powierzchownie wyliczyć.

Czytaj dalej „Nędznicy – Wiktor Hugo”