Rękopis znaleziony w Saragossie – Jan Potocki

Potocki był Polakiem, ale jako prawdziwy arystokrata, pisał wyłącznie po francusku. Bo po francusku nawet wulgaryzmy brzmią seksi, więc czemu nie. Nie widzę sensu głębszego rozpisywania się o nim, bo od czego mamy Google. Dodam jedynie w ramach ciekawostki, że Janek podróżował dużo, a potem strzelił sobie w łeb. Nie pamiętam już kiedy ostatnio czytałem powieść, której autor zszedł śmiercią naturalną. Cóż, taka passa. Krążą opinie, że Potocki stworzył w 1805 roku dzieło wymykające się swoim czasom. Powieść ponadczasową, nie dającą się ująć w jakichkolwiek ramach okresowych i gatunkowych. Gdyby spróbować ją określić, należałoby użyć takich zwrotów jak: mroczna baśń, od zatrzęsienia postaci, francuski romantyzm, intryga i charakterystyczna forma. I to właśnie ta ostatnia najbardziej intryguje, bo przypomina konstrukcją radziecką matrioszkę. Wyobraź sobie historię, którą opowiada nam przy ognisku Cygan. W jej toku dochodzi do głosu jeden z biorących w niej udział bohaterów, który także ma coś do opowiedzenia, więc oddajemy mu głos. Ten snuje nam romans swojego życia, jak to zakochał się w pięknej księżniczce (w powieści nie ma brzydkich, a nawet przeciętnych kobiet – wszystkie są onieśmielająco boskie) i pozwala sobie przytoczyć historię jej rodu. I tak kaskadowo, doświadczamy małej opowieści w opowieści średniej, a te z kolei są elementem opowieści głównej.  Kiedy historia księżniczki się kończy, wracamy do opowiadania romantycznego młokosa, a gdy ten skończy się nad sobą roztkliwiać wracamy do opowieści Cygana. Ta niecodzienna, jak na tamte czasy, konstrukcja, kiedy „jedna historia rodzi drugą, z której wywija się trzecia, coś na kształt tych reszt ilorazów, które w pewnych przypadkach można dzielić aż do nieskończoności”* wymaga od czytelnika wzmożonej czujności. Bo kiedy raz straci się świadomość co się czyta, gubiąc się w skokach narracji, w kilku mini opowieściach, to można się zniechęcić. A pogubić się łatwo, jeśli nieumiejętnie rozłożymy  lekturę na kolejne sesje czytania. Potocki nieustannie poddaje nas próbom, więc jeśli obawiasz się, że nie nadążysz, to lepiej nawet nie podchodź.

Czytaj dalej „Rękopis znaleziony w Saragossie – Jan Potocki”