Kubuś Fatalista i jego pan – Denis Diderot

KubusFatalistaWow. Chyba po raz pierwszy wkraczam w literaturę osiemnastego wieku. Trochę niepewnie i z obawami, bo nigdy nie wiadomo gdzie leży moja granica przyswajalności, po przekroczeniu której przestarzałość dzieła spowoduje u mnie czytelniczą niestrawność. Bo przecież żaden ze mnie koneser literacki, żaden znawca i żaden twórca trendów – mnie się zazwyczaj podobają dzieła bliższe współczesności, nie czuję specjalnych ciągot do badania korzeni literackich sięgających aż tak daleko wstecz i dalej niż dziewiętnasty wiek się raczej nie zapuszczam. Z każdą dekadą w przeszłość rośnie ryzyko, że trafię na jakieś nieczytelne, manieryczne dzieło, z którego lektury nie będę potrafił czerpać przyjemności. Nie jestem wcale lepszy od współczesnych uczniów gimnazjum, dla których już powieść z okresu międzywojennego jest niezrozumiałą katorgą, wykopaliskiem dla archeologów literackich, a przedstawione tam dramaty w żaden sposób nie korespondują z problemami dzisiejszej młodzieży, ich mentalnością i umysłami. Powieściowe rupiecie po prostu wydają się nieciekawe, napisane nieprzystępnym językiem i trzeba odkryć w sobie nutkę pasji, by odpowiednio do nich podejść. Trochę rzecz i nieszczęsne położenie uczniów rozumiem, bo mam to samo, może tylko moje widełki tolerancji są nieco szersze, co nie znaczy, że przyjmą wszystko. No, ale przede wszystkim mnie nikt nie zmusza do czytania odgórnie narzuconych lektur, bo będzie pała i kiblowanie następny rok. W sumie w tym względzie to fajnie być mną.

Czytaj dalej „Kubuś Fatalista i jego pan – Denis Diderot”