Wspomnienia z martwego domu – Fiodor Dostojewski

wspomnienia z martwego domuDość niespodziewanie przebiegło moje ostatnie spotkanie z Fiodorem Dostojewskim. Przyznam, że nie tego się spodziewałem, ale przypuszczam, że sam jestem sobie winien, skoro przed lekturą rzadko kiedy czytam opinie innych. Gdybym czytał, to pewnie wiedziałbym, że Wspomnienia z martwego domu to odrobinę inny typ opowieści niż te, do których zdążyłem się u Dostojewskiego przyzwyczaić. Tutaj jest… cóż, dość kameralnie, oszczędnie i bez fabularnego rozmachu. Zresztą tytuł jest wymowny oraz adekwatny, bo wspomnienia mają to do siebie, że są fragmentaryczne i często osadzone samotnie gdzieś na linii czasu, oderwane od pozostałych. Trudno je połączyć w spójną całość, więc zazwyczaj stanowią tylko zbiór jakichś elementów, pojedynczych i kolorowych szkiełek witraża, niekoniecznie układających się w harmonijny czy kształtny obraz. Czasem to tylko kolekcja barwnych fragmentów, które łączy wyłącznie wspólna rama, temat. I nic w tym złego, a wręcz przeciwnie – taka mozaika też potrafi przyciągnąć wzrok i ma pełną rację bytu. Ma też niezaprzeczalną zaletę, że każdy jej wycinek jest samodzielną, autonomiczną cząstką  i – jeśli zajdzie taka potrzeba – mogą one funkcjonować w oderwaniu od pozostałych. Mój problem z tą książką jest taki, że na postawie wcześniejszych doświadczeń z Dostojewskim spodziewałem się pięknego witraża, w którym kolejne, rozmyślnie ułożone kolorowe szkiełka stworzą jednolity, intrygujący obraz, czytaj: spójną fabułę. Tymczasem otrzymałem jedynie pakiet różnego kształtu elementów wkomponowanych we wspólną ramę.
Czuję, że zbytnio popłynąłem z tymi grafomańskimi porównaniami rodem z warsztatu szklarskiego, ale za bardzo się natrudziłem, by to teraz po prostu skasować. Trudno, też mam wady.

Wspomnienia z martwego domu (inny tytuł to Wspomnienia z domu umarłych) to opowieść podana w formie pamiętnika, mam nadzieję, że nikogo nie zaskoczyłem. Aleksander Pietrowicz jest szlachcicem, skazanym na katorgę i to w jego usta oraz pióro Dostojewski wpycha własne doświadczenia z syberyjskiego więzienia. Pisarz garował oczywiście – jak wszyscy – za niewinność, a konkretnie to za przynależność do koła literackiego i nieprzychylne carowi poglądy, które były tam wyrażane. Mimo to Dostojewski i tak może się uważać za szczęściarza, bo wstępnie wyrok nakazywał karę śmierci przez rozstrzelanie, jednak miłościwie nam panujący car ostatecznie się rozmyślił, no bo bez przesady, marnotrawienie amunicji, lepiej na Sybir z tymi, tfu!, wywrotowcami.

Tutaj był świat osobny, do żadnego innego niepodobny, tu były odrębne prawa, stroje, zwyczaje, obyczaje: dom żywcem pogrzebanych, życie – jakiego nigdzie znaleźć nie można i ludzie szczególni. Ten to osobliwy zakątek zamierzam opisać.[1]

Więc katorga. Sybir. Pewnie nic przyjemnego, domyślam się. Zakładam również, że wspomnienia z tych lat też nienajlepsze. I jeśli szukasz lektury zasnutej czarną mgłą nieszczęścia, przygnębiającej i wypełnionej codzienną walką o godność i życie, to… szukaj dalej, bo to nie ta. Poważnie, to już lektura Pięćdziesięciu twarzy Greya bardziej mnie zdołowała. Obraz katorgi we Wspomnieniach… nie jest wcale tak żałobny i ponury, jak ktoś mógłby podejrzewać. Owszem – to więzienie i w związku z tym są pewne niedogodności, ale nie ma w tej codzienności niczego nieludzkiego. Przypomina to odrobinę polskie wojsko za czasów fali, gdzie wiadomo było, że w stadzie musi się trafić kilka czarnych owiec, ale umówmy się – zakładałem, że ta lektura będzie bardziej grobowa.

Tymczasem na Sybirze zasady są respektowane, jest czas na śmiech, czas na urocze złośliwości, przyjaźń i filozoficzne dysputy. Władza wydaje się dość pobłażliwa i pozwala więźniom na niezbędne poczucie swobody i godności. Kary są, ale zawsze zasłużone, obowiązkowa praca jest, ale nikt nie narzeka, bo otwiera ona możliwość na opuszczenie więziennych murów i choćby chwilowe wyrwanie się ponurej codzienności. Nawet napić się można, a inwencja więźniów w pozyskiwaniu alkoholu nie ma granic. Wytarte od spracowanych dłoni pieniądze krążą między osadzonymi i choć niewiele można za nie kupić, to jednak dają one iluzję wolności. Na posiłek jest kapuśniak, a ja lubię kapuśniak, więc gdybym marzył o katordze, to właśnie o takiej z kapuśniakiem na obiad. I herbatą dla wybrańców. Herbatę też lubię, choć pewnie zarówno kapuśniak i herbatę nie taką, jaką akurat podają na Sybirze. Detale. Nieistotne.

Różne są sposoby na radzenie sobie z katorżniczym życiem. Różne są nastroje i nastawienia. Różni ludzie, różne potrzeby, Flavamed. Tu i tam zakręci się i szpetnie zaklnie jakiś Polak. Więźniom uda się nawet zorganizować teatr i sala będzie przy tym pękać w szwach. Oczywiście nie życzę sobie, by w tym miejscu zakłamać obraz książki, bo mimo wszystko to nie kolonia dla gimnazjalistów i trafią się w niej akcenty mniej optymistyczne, dramatyczne wręcz, jak nieszczęsny Kultiapka i jego sierść przeznaczona na trzewiki [*], ale miałem uzasadnione powody by oczekiwać, że wydźwięk opowieści będzie przygniatał ciężarem, tymczasem ona tylko chwilami naciska, ale zaraz ustępuje. Przypomina o swojej wadze, ale nie przytłacza. 

Nie mam w stosunku do tej powieści żadnych poważnie uargumentowanych zarzutów. To bardzo dobrze spisana relacja, a nie zauroczyła mnie ona wyłącznie z powodu indywidualnych preferencji. Powtórzę. Wolę Dostojewskiego w tym szerzej znanym wydaniu – tym, za który był, jest i będzie zawsze ceniony. Bo niewielu potrafi w ten sposób snuć historię, zszywać ją nićmi swojej nieśpiesznej narracji. Tego we Wspomnieniach… – w moim odczuciu – brakuje. Niedostatek jakiejś fabularnej klamry spinającej kolejne rozdziały ze sobą i nadrzędnej opowieści rozciągniętej na przestrzeni całej książki. Widać nawet Wielki Fiodor potrzebował czasu na rozwinięcie powieściowej ambicji i stworzenie czegoś więcej, niż tylko zbioru elementów.


[1] Fiodor Dostojewski, Wspomnienia z martwego domu, tłum. Józef Tretiak, wyd. MG, 2017, str. 7.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s