Zwrotnik Raka – Henry Miller

Zwrotnik_RakaTak, Zwrotnik Raka to jedna z tych książek, które tu i tam, przez krótszy bądź dłuższy czas była zakazana. Tradycja i norma, można napisać. Dzisiaj nie stanowi to już żadnego problemu i z odrobiną samozaparcia mógłbym z takich książek skompletować osobną półkę na swoim regale, ale kiedyś trzeba było pojedyncze egzemplarze przemycać spoza kraju i w ogóle czytanie ich przypominało życie na krawędzi prawa. Ach, cóż to musiała być za ekscytacja wyciągnąć w miejscu publicznym zakazaną książkę i zacząć ją ostentacyjnie czytać. Zakładając, że kogokolwiek z otoczenia by to obeszło, bo – znając życie – pewnie nikogo. Znacznie większe poruszenie wywołałaby publiczna lektura nowego Kaczora Donalda, albo jakiegoś innego komiksu o superbohaterze w rajtuzach. Czysta brudna prawda. Wracając jednak do Millera: Zwrotnik Raka był zakazany w USA, oficjalnie z powodu wątków erotycznych rzekomo zbyt śmiałych, by kalać nimi tak piękną dziedzinę, jaką z pewnością jest literatura. I bardzo dobrze, bo kto to widział, by piękno cielesnego aktu miłosnego sprowadzać do ordynarnego ruchania czy też rżnięcia, no panie Miller, nie wypada być tak bezpośrednim. Tymczasem grono ówczesnych literatów było najwyraźniej innego zdania co do jakości powieści, a Ernest Hemingway brał osobisty udział w przemycie książki do kraju. No proszę, nie dość, że lubieżnik, to w dodatku przestępca.
Hm, zaraz zaraz, a może Zwrotnik Raka rzeczywiście reprezentuje sobą coś więcej niż osławiony oraz wyklęty erotyzm i warto dla niego posunąć się do nielegalnych czynów? Byłem tak zgorszony, że o takiej ewentualności nie pomyślałem.

Poznajcie Henry’ego Millera, autora i jednocześnie bohatera powieści, Amerykanina na emigracji w Paryżu. Chłop radzi sobie tam średnio, imając się dorywczych zajęć, często głodując i nie mając gdzie spędzić nocy. Plącze się więc po uliczkach stolicy Francji, stołując się u różnych (czasem dopiero co poznanych) osobistości i sprawdza kąty w poszukiwaniu tymczasowego noclegu. A powieściowemu Paryżowi daleko do tego wspaniałego wizerunku Miasta Zakochanych z szampanami, bagietkami i skrzypkami w beretach na bakier. Paryż w Zwrotniku Raka przypomina chory organizm, który niszczą różne dolegliwości, najczęściej te o naturze wenerycznej. To miasto kurew o zdartych obcasach, dziurawych pończochach i złotych zębach. Stolica trypra i burdeli, do których bohater nader często i chętnie zagląda, bo jeśli chodzi o różnorodność seksualnego menu, to – wyjątkowo – nie można na Paryż narzekać.

Otworzył mi drzwi kompletnie nagi. Miał akurat wolną noc i w łóżku jak zwykle leżała jakaś cipa.
— Nie zwracaj na nią uwagi — powiedział. —Śpi. Jeśli chcesz ją zerżnąć, proszę bardzo. Jest niezła.
Ściągnął z niej kołdrę, by pokazać mi, jak wygląda.[1]

Zwrotnik Raka to coś w rodzaju pozbawionego wyraźnej linii fabularnej dziennik, notatnik literata na emigracji, głównie w Paryżu, ale zdarzą się gościnne wizyty w innych miastach Francji. Millerowi dni mijają na spotkaniach i rozmowach z mniej bądź bardziej intrygującymi postaciami drugoplanowymi (Van Norden bryluje) oraz licznych perypetiach z kobietami, które i tak sprowadzają się zwykle do seksu. Brak w tej codzienności większej finezji, bo panowie najczęściej umilają sobie czas mało wyszukanymi dyskusjami o ruchaniu, a ich flirt z płcią piękną ogranicza się do bezpośredniego podrywu z gatunku „daj dupy, wiem, że masz”.

henry miller
Henry Miller. W razie wątpliwości: to ten po lewej.

Czytelników spragnionych czegoś bardziej wykwintnego w sensie literackim spieszę poinformować, że Millerowi nierzadko zdarzy się uderzyć w inne tony, więc nie traćcie nadziei. Pojawią się surrealistyczne i oniryczne fragmenty, przypominające senne zwidy. Fascynujące, choć zarazem pozbawione głębszej logiki i sensu, więc nie każdy to przełknie (ja miałem problem). Parę razy autor wpadnie w metaforyczny rausz, co uważam już za bardziej imponujące dokonanie, bo w takich sytuacjach ściera się wyobraźnia z logicznymi skojarzeniami i zawsze miło poznać jakąś nową przenośnię. Inna sprawa, że autor lubuje się w porównywać wszystko do rozkładających nogi kobiet, ale powiedzmy, że zdarzają mu się też lepsze alegorie. Rzecz jasna zaliczymy również kilka filozofujących fragmentów, jednak Miller robi to wyjątkowo agresywnie, chwilami wręcz ordynarnie, padnie kilka cierpkich i gorzkich słów w stronę Ameryki, co prawdopodobnie było tą mniej oficjalną przyczyną, że Zwrotnik Raka został w ojczyźnie pisarza zakazany. A na deser poznamy nowy sposób na onanizm. Cóż, dla kogo nowy, dla tego nowy. Przygotujcie jabłko i krem.

Chciałem wygodnie umrzeć tutaj, w pracowni; nie podobało mi się, że ktoś mnie ponagla, bym wstał i poszukał sobie lepszego miejsca do umierania. Zresztą nie obchodziło mnie, gdzie umrę, byle nie kazano mi wstawać.[2]

U Millera stale pojawiają się spięcia na linii poetyzm – prostota (zahaczająca o prostactwo). Można go brać takim, jakim jest, ale nie każdy czytelnik musi tolerować obie strony. Z oczywistych przyczyn twórczość Millera dzisiaj nie bulwersuje już tak, jak robiła to przed II Wojną Światową, ale zakładam, że wtedy to było COŚ i budziło ekscytację, podobnie jak w latach 80. i 90. przegrywane na kasety niemieckie porno w klimatach BDSM chowane za łóżkiem. Co nie zmienia faktu, że dzieła Millera są do dzisiaj cenione wysoko, a sława Millera wyprzedziła jego samego, bo ten pięciokrotnie żonaty i uznawany za kobieciarza facet „o sercu i członku z kamienia[3]” podobno romantycznie i do końca kochał tylko jedną kobietę. No tego się po nim nie spodziewałem. Choć naturalnie nie trzeba być wyjątkowo spostrzegawczym czytelnikiem, by w Zwrotniku Raka wyczuć ten depresyjny fatalizm bijący z każdego zdania, nawet pomimo pozytywnych akcentów. Jak to trafnie ujęto w posłowiu: „uśmiech, przesłany nad otchłanią[4]”.


[1] Henry Miller, Zwrotnik Raka, tłum. Lesław Ludwig, wyd. Noir sur Blanc, Warszawa 2017, str. 273
[2] Tamże, str. 187
[3] Tamże, Posłowie (autor: Lesław Ludwig), str. 307
[4] Tamże, Posłowie (autor: Lesław Ludwig), str. 302

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Zwrotnik Raka – Henry Miller

  1. Anonim pisze:

    Poniedziałek właśnie stał się lepszy! Dzięki za recenzję, miałam „Zwrotnik Raka” w swojej kolejce ale teraz chyba go sobie odpuszczę.

  2. briskambrose pisze:

    Ha, ja nieco drażnię się z tą książkę, bowiem leży sobie ona u mnie na półce, ale jak na razie po nią nie sięgam. Czekam aż ochota jej przeczytania stanie się nieodparta :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s