Mitologia nordycka – Neil Gaiman

mitologia-nordyckaOch, znów miałem apetyt na mitologię nordycką. W zasadzie to on mi nigdy nie przechodzi, bo uwielbiam wszelakie mity różnego pochodzenia, no ale nieważne, bo zacznę się powtarzać. A tymczasem stąd i zowąd znany Neil Gaiman proponuje mi zredagowaną przez siebie mitologię nordycką, no, przynajmniej jakiś jej wycinek. Co w takiej sytuacji robię ja? Oczywiście, że daję się skusić, bo do autora pewne zaufanie mam, nawet nienadwyrężone, a czytałem go jeszcze w czasach sprzed narodzin tego blogaska. Poza tym do wkroczenia w świat mitów, nawet tych z grubsza znanych, ale opakowanych na nowo nie trzeba mnie nadgorliwie zapraszać. I choć zdaję sobie sprawę, że w tej niewielkiej książeczce zawarto zaledwie ułamek nordyckiej mitologii, to pragnę wierzyć, iż znajdę tam wszystko, co najważniejsze oraz na początek niezbędne. Bo choć nie będzie to mój pierwszy raz z Odynem, Thorem, Lokim i spółką, a ich perypetie nie są mi do końca obce i znam je na wyrywki, to – wstyd się przyznać – nie czytałem do tej pory żadnej lektury, która spróbowałaby moją wiedzę usystematyzować. Bez wątpienia są jakieś opracowania, które zrobią to lepiej, pełniej i rzetelniej, ale to może kiedyś zechcę wrócić. Neil Gaiman wydaje się w sam raz na początek.

To historia pełna oszustw i czynów niegodnych, morderstw i podstępów. Ale nie usłyszeliście jeszcze całej, pozostaje jeszcze coś do powiedzenia. Co wrażliwsi z was winni teraz zatkać uszy albo nie czytać dalej.[1]

Ten wyczuwalny chłód bijący z nordyckich mitów zawsze mnie ujmował. To już nie są ciepłe klimaty śródziemnomorskie, gdzie bogowie z Hellady i ich rzymscy sąsiedzi kręcą swoje afery, a czytelnik nieustannie ma problem z odróżnieniem Aresa od Marsa i Erosa od Amora. Nordyccy mieszkańcy Asgardu są wystarczająco charakterystyczni, by nie trzeba było ich mylić z nikim innym. Na czele stoi oczywiście Odyn, typ autodestrukcyjny, który najpierw próbował powiesić się na drzewie, a potem był gotowy oddać oko w zamian za mądrość. I teraz bez oka chodzi, ale za to jaki z niego bystrzak. Synem Odyna, a zarazem bogiem gromów jest Thor. To… no cóż, typowy osiłek o niezbyt lotnym umyśle, w dodatku jest rudy, hehe. To już chyba lepiej nie mieć oka. Masowy morderca olbrzymów, który – jak sam przyznaje – musi czasem kogoś zabić, by rozładować gromadzące się w nim napięcie. Robi to najczęściej przy pomocy młotka, jak na szanującego się sadystę przystało. No i, proszę państwa, jest jeszcze Loki, aplauz. Loki to brat krwi Thora i najbardziej podstępny bóg nordycki. Piękny, do tego inteligentny, ale skory do zdrady, więc panie niech się nie napalają. Na jego niekorzyść działa również fakt, że spółkował z koniem. W kronikach odnotowano też, że zdarzyło mu się rywalizować w przeciąganiu liny z kozłem. Swój koniec liny przywiązany miał do penisa, więc… sam nie wiem, jak to skomentować. Chyba tak, że ani to inteligentne, ani piękne, ani nawet podstępne. Loki to taki odpowiednik psa łobuziaka, którego przyjęło się do rodziny: nasika na poduszkę i pogryzie komuś buta, ale nikt ani myśli się go pozbyć, bo jest kochany.

Powyższa trójka to zdecydowanie główni bohaterowie, którzy będą się pojawiać w praktycznie każdym z mitów. Na drugim planie zobaczymy dziesiątki innych postaci, nie tylko bogów, ale również karłów i – dla równowagi – olbrzymów. Swoją obecność zaznaczą też ludzie różnego pochodzenia: niektórzy będą wyrzeźbieni z kłód drewna, inni ulepieni ze śliny bogów. Obrzydlistwo. Oprócz tego epizod zaliczy koza dająca miód. Niezmiennie to jednak bogowie będą w tych historiach najważniejsi, a ci nie budzą w czytelniku najmilszych uczuć. Asgardczycy to w większości zwykli kombinatorzy, banda oszustów bez honoru, którzy najpierw składają obietnice i wchodzą w układy, by potem tylko szukać okazji, jak się z zobowiązań wykręcić. Posuną się do wszystkiego, byle nie przegrać zakładu. Trochę zdziecinniali i często im się najzwyczajniej w świecie nudzi, więc gotowi są ruszyć w pełną niebezpieczeństw wyprawę po kocioł na piwo. Bez wątpienia artefakt warty każdego wysiłku, nie trzeba być bogiem, by to wiedzieć. Poza tym stale mają jakieś absurdalne pomysły i stawiają wyjątkowo głupie warunki zawieranych umów, ale co ja tam wiem o byciu bogiem. Za to trzeba im oddać, że są spektakularni jeśli przychodzi do wymierzenia komuś kary. Mało praktyczni, ale za to niewątpliwie kreatywni.

– Spodziewam się, że w istocie to był Loki w przebraniu – mruknął Thor. – Oczywiście, że to Loki. To zawsze jest Loki.[2]

Trochę urządzam sobie tutaj podśmiechujki, ale każdy wie, że w tym wszystkim, w tym oderwaniu od rzeczywistości tkwi właśnie część uroku każdej mitologii. To taka odmiana baśni, ale mocniej osadzona w świadomości i dotykająca silnie zakorzenionych ludowych wierzeń. Mity nordyckie są mroczne i chłodne, ale czasem potrafią zaskoczyć swoją dziecinnością oraz morałami rodem z bajek. Historie z życia nordyckich bogów potrafią być szalenie fascynujące, ale do czerpania z nich przyjemności niezbędna jest odrobina dobrej woli, krztyna wyrozumiałości i autentycznego zainteresowania. To historie, które przetrwały wieki i w które, jeśli ufać przekazom, kiedyś naprawdę wierzono. Opowieści, które definiowały ludzką codzienność i były wszystkim, co najważniejsze. Dzisiaj obserwując na horyzoncie liczne błyskawice zachwycamy się spektaklem oraz zachwalamy piękno natury, kiedyś obawiano się gniewu potężnego Thora wymachującego ze złością swoim młotem i chowano głowę pod futra. Można się śmiać z tej naiwności, ale zobaczymy czy będzie  nam tak zabawnie, gdy Ragnarök nadejdzie.

Jak w tym wszystkim odnalazł się Gaiman? Pisarskiej swady nikt mu nie odbierze, więc nordyckie mity w jego wydaniu czyta się wyjątkowo łatwo. Są ujęte zwięźle, poukładane w sensowną kolejność i opowiedziane w sposób bardzo przystępny. To opowieści gotowe do przeczytania dzieciakom przy ognisku, do czego zresztą sam autor zachęca. Bywa niepokojąco, ale i zabawnych epizodów nie zabraknie. Czy dorosły też może posłuchać? Oczywiście, jeśli tylko wyrazi zainteresowanie. A potem może samodzielnie przeczytać wszystkie, bo to chyba najbardziej dogodna okazja do liźnięcia nordyckich mitów i przekonania się, jak smakują.


[1] Neil Gaiman, Mitologia nordycka, tłum. Paulina Braiter, wyd. MAG, Warszawa 2017, str. 112
[2] Tamże, str. 192

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s