Zwariowana łódka czyli Żałosna historia Radosnej Przygody – Farley Mowat

zwariowana-lodkaJa wiem, że są na świecie ważniejsze sprawy, ale niezmiernie ciekawy jestem, który geniusz wpadł na pomysł przetłumaczenia tytułu tej powieści w ten właśnie sposób. Co takiego było w oryginale (The Boat Who Wouldn’t Float) czego nie dało się zgrabnie przełożyć na język polski (pomijając ładny rym) i trzeba było tak pokomplikować tytuł, że teraz nie mieści mi się w jednej schludnej linijce, a część czytelników, którzy trafią tutaj przypadkiem nie zdąży nawet doczytać tego tytułu do końca przed zamknięciem okna. Angielski oryginał mówi wszystko i polski „przekład” niby też, ale jednocześnie jakby próbował powiedzieć zbyt wiele – jest zbyt rozwlekły, ogólnikowy, brak mu temperamentu. Najwyraźniej próbowano przy tym być na swój sposób dowcipnym, ale zupełnie niepotrzebnie pozwolono się ponieść fantazji. Powiecie, że macie gdzieś ten tytuł i wolicie przeczytać wreszcie coś o samej powieści – takie wasze prawo, oczywiście. Ale musicie zrozumieć, że pisanie o rzeczach błahych to mój sposób na rozgrzewkę i raczej nigdy się tego nie wyzbędę. Długodystansowi biegacze nie zaczynają od sprintu, więc ja nie zaczynam od spraw istotnych. Nie żebym się od razu uważał za długodystansowca, gdzie tam, to tylko taka metafora. Poza tym, tak jak pisałem na wstępie: są na świecie ważniejsze sprawy i teraz zamierzam pójść się nimi zająć, a do pisania wrócę za jakiś czas.

Już jestem. Nie zauważyliście mojej nieobecności, bo wpisy publikuję od razu w całości, ale musicie uwierzyć na słowo, że mnie nie było. Zresztą gdyby zrobić transmisję LIVE z mojego pisania, to niektórzy byliby pewnie mocno zdziwieni, że to może aż tyle trwać. A gdyby do tego dodać fazę tzw. „dojrzewania do pisania” bądź „czekania na wenę” to w ogóle zalecałbym wcześniej przygotować prowiant, termos herbaty, ubrać się ciepło i w razie czego mieć pod ręką śpiwór. Dobra, a teraz już obiecuję przejść do Zwariowanej łódki.

Chociaż jeszcze krótki wtręt. O Nowej Fundlandii pisałem już przy okazji doskonałego Dostatku Michaela Crummey’a i właśnie tam Zwariowana łódka pojawiła się po raz pierwszy na horyzoncie komentarzy. Autorka komentarza: Valaya. Morał komentarza: jeśli chcesz więcej Nowej Fundlandii to przeczytaj Mowata, bo jest niezły, choć gatunkowo całkiem inny. No i proszę, przeczytałem, a teraz opowiem o czym jest ta powieść. Teraz już na 100% i bez ściemy będzie o Zwariowanej łódce. Zaraz po cytacie.

Mydło zostało przywiezione zza oceanu w 1887 roku na pokładzie HMS Centurion. Centurion jest dziś zbutwiałym wrakiem spoczywającym na dnie portu w Sydney, ale jego mydło okazało się odporniejsze na działanie czasu niż angielski dąb i szwedzka stal. Harry zapewnił mnie, że trwalszego mydła nigdy nie znajdę, i miał rację. W dziesięć lat po otrzymaniu owej skrzynki borykam się nadal z pierwszą kostką i prawdopodobnie upłynie następnych dziesięć lat, zanim zmięknie na tyle, by wytworzyć pierwszy ślad piany.[1]

Farley Mowat wraz z przyjacielem Jackiem przyrzekli sobie kupić łódź i wyruszyć nią na imponującą wyprawę pośród szerokich wód oceanów. Popłynąć na jakieś Karaiby czy inne egzotyczne wyspy, prowadzić życie młodych wilków morskich, aż im sierść wylinieje. Jedynym znanym im miejscem, gdzie mogli tanio kupić tego rodzaju łódź była Nowa Fundlandia, leżąca na Atlantyku mglista wyspa. Nie myśląc dużo Mowat wsiada w samolot, leci na miejsce, spotyka się z dwoma szemranymi braćmi i po krótkich negocjacjach nabywa od nich dość zaniedbany szkuner. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że łódka wymaga wkładu własnego, by doprowadzić ją do stanu, który nie zagrażałby życiu załogi znajdującej się na pokładzie, ale nowym właścicielom nie brakuje entuzjazmu, więc są dobrej myśli. W końcu za parę miesięcy planują własną łodzią ruszyć na podbój oceanów!

Przygoda rozpoczyna się już na wiele czasu przed pierwszym zwodowaniem wyremontowanej łodzi, naiwnie ochrzczonej Radosną Przygodą, ale o tych perypetiach każdy powinien poczytać samodzielnie, bowiem uroczo portretują one mieszkańców Nowej Fundlandii oraz ich codzienne nawyki, w których szczególnie przyzwyczajony do wygód i luksusów Jack nie potrafi się odnaleźć. Dowiemy się miedzy innymi, dlaczego sprzedawcy w St. John’s (stolica) nie zamierzają zniżać się do kontaktów z klientelą oraz dlaczego nowofundlandzka kolej określana jest „pociskiem”, skoro kiedy pociąg wjeżdża po pochyłości, to pasażerowie z nudów wybierają się do lasu na jagody.

Kiedy po wielu miesiącach na lądzie Radosna Przygoda (przechrzczona później poniekąd na Sally Swędzipupkę) wreszcie staje na wodzie okazuje się, że wykazuje ona wyjątkową tendencję do przeciekania, a jej silnik żyje własnym życiem – potrafi się obrazić, złościć, być nieposłusznym. Mimo to chorzy na nieuleczalny entuzjazm panowie postanawiają wyruszyć w rejs, który szybko zamiast egzotyczną przygodą okazuje się być dramatyczną walką o przeżycie na przeciekającej z każdej szpary łajbie. W dodatku takiej, która za nic nie daje się zmusić do płynięcia na zachód. Miało być prucie fal na bezkresnym oceanie, a jest rozbijanie się o brzegi Nowej Fundlandii, prowizoryczne naprawy statku i ponowne wypłynięcie z morze, ambitnie, uparcie, tragizm miesza się z komizmem. My, szczury lądowe, nigdy tego nie zrozumiemy.

Jeśli ktoś jeszcze się nie domyślił, to obwieszczam, że Zwariowana łódka jest powieścią lekką, beztroską i mocno nacechowaną humorem. Narrator nie boi się samokrytyki, ma wesołe podejście do życia, ale nie brakuje mu przy tym subtelności, więc czasem łatwo przeoczyć jakiś nieoczywisty dowcip. Treść i tempo opowieści są przy tym żywe, przynajmniej przez większość czasu, bo fragmentami potrafi sprowokować do ziewania (patrz: wyprawa Oregonem), choć niektórzy pewnie powiedzą, że to nie czas na nudę, lecz kontemplację okoliczności przyrody. Bierze górę inna wrażliwość. Ja się nudziłem i szczęśliwie, że to jedynie krótkie, nierzutujące na całość epizody. Komuś Zwariowana łódka może przypominać Trzech panów w łódce (nie licząc psa) i ma to swoje uzasadnienie: podobna tematyka oraz humor. I o ile Trzech panów… wydaje się być po prostu lepszą książką, tak po stronie zalet powieści Mowata z pewnością stoi rzadko eksploatowana literacko Nowa Fundlandia.


[1] Farley Mowat, Zwariowana łódka czyli Żałosna historia Radosnej Przygody, tłum. Ewa Krasińska, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 1994, str. 22

4 uwagi do wpisu “Zwariowana łódka czyli Żałosna historia Radosnej Przygody – Farley Mowat

  1. Anonim pisze:

    No, no, no. I doczekałam się pierwszego cytatu z siebie w internecie. Jestem w ciężkim szoku i nie mogę ochłonąć. Potrzebne sole trzeźwiące!

  2. Ale z tego co kojarzę to nie powieść, tylko reportaż.
    Czytałem rzecz bardzo dawno, z wydania w serii Iskier „Naokoło Świata” i utkwiła m iw pamięci tylko opowieść o wychowywanych w głuszy dzieciach, które po śmierci oporządziły zwłoki ojca tak jaj każde inne mięso. I że panowie płynący łódką machali kiedyś przyjaźnie pasażerom z jakiegoś statku zapomniawszy, że się opalają nago.

    1. Masz oczywiście rację, jeśli trzeźwo na to spojrzeć, Zwariowanej łódce należy się kategoria reportażu, ale ja czytając jakoś tego nie czułem. Edukacyjne walory są bezsprzeczne, opowieści i wątki nie wątpię, że prawdziwe, ale wszystko ubrane jest w jakiś taki powieściowy styl, często żartobliwy i nic nie stoi na przeszkodzie, by dzieło Mowata odbierać jako powieść, nie robiąc mu przy okazji żadnej krzywdy, jako reportażowi. Tak bardzo skupiłem się na własnych odczuciach z lektury, że zapomniałem wspomnieć o gatunkowej przynależności ksiązki. To jednak pokazuje, by się nie zniechęcać, jeśli z reportażami nam nie po drodze, bo Zwariowana łódka jest wystarczająco elastyczna w narracji, by ewentualnie ją nagiąć na własną korzyść i odebrać jako lekką powieść.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s