Baśnie braci Grimm – Philip Pullman

basnie-braci-grimm-dla-doroslych-i-mlodziezy-bez-cenzuryPanuje mylne przekonanie, że bracia Grimm byli autorami tych baśni. To ma sens, bo skoro coś jest nazywane baśniami braci Grimm, to sugestia jest wyraźna. Otóż nie. Może kogoś tym zaskoczę, ale bracia nie wymyślali tych historii. Oni jedynie je zebrali do kupy i wydali. Więc kto je wymyślał? Okazuje się, że lud. Najhojniejszymi dostarczycielkami materiałów było kilka kobiet, które chętnie dzieliły się opowieściami z braćmi Grimm, a jedną z nich Wilhelm nawet poślubił, pewnie w ramach rozliczenia. Jednak owe kobiety również trudno określić autorkami, bo one same zasłyszały te historie od znajomych, służby, chłopów. Czyli tak naprawdę nie sposób wskazać prawdziwych twórców baśni, bo krążyły one wśród ludności od wielu lat, dekad, wieków i poddawane były różnorakim modyfikacjom, a fragmenty raz znikały, to znowu były dodawane w nieco zmienionej formie. Samych braci wypadałoby więc określać bardziej redaktorami, niż autorami, choć niektórzy woleliby ich nazywać złodziejami, jednak prawda jest taka, że Grimmowie nigdy nie przypisywali sobie na własność tych baśni i nie jest ich winą, że zaszło tego rodzaju nieporozumienie. W takim razie co tutaj robi Philip Pullman? Cóż, w sporym skrócie wygląda na to, że zebrał on baśnie zebrane przez braci Grimm, jakkolwiek to nie brzmi. Ale nie tylko, bo każdą z pięćdziesięciu opowieści okrasił on dodatkowo krótkim posłowiem, w którym wyjaśnia genezę danej baśni, jej inspiracje i odniesienia do innych bajkopisarzy oraz ciekawostki natury ogólnej. Należy dodać, że Pullman unikał ingerencji w treść i wybrane przez niego opowieści podane są w dosyć surowej, pierwotnej formie – pozbawione poetycznych ozdobników, dynamiczne narracyjnie, oczyszczone z osobistych interpretacji. I nawet jeśli komuś się wydaje, że świetnie zna daną baśń, to ostrzegam, że jest kilka sporych zaskoczeń.

A wiadomo, jak to w baśniach jest: pełno w nich biednych drwali, młynarzy i rybaków, ale także bogaczy oraz bezwzględnych królów. A skoro są królowie, to muszą być też piękne królewny, których ręka wraz z połową królestwa najczęściej jest kartą przetargową w męskich interesach. Jeden król to nawet postanowił pominąć rolę partnera biznesowego i samemu ożenić się z własną córką i co mu zrobisz. Dalej: mężowie są zwykle dobroduszni i uczciwi, ale już macochy to chciwe oraz zawistne istoty, zamiennie występujące z wiedźmami w roli czarnego charakteru. Jednym z obowiązkowych elementów dobrej baśni jest także chatka w środku ciemnego lasu. Co jest znamienne, to fakt, że bohaterowie rzadko posiadają imiona (czasem jedynie pseudonimy pomagające ich zidentyfikować i wyróżnić) i nikt nie zamierza ukrywać, iż są przy okazji kompletnie płascy psychologicznie. Niekiedy aż do absurdu. Zaznaczam, że nie wspominam o tym w kontekście wad, jedynie w ramach charakterystyki. Bo w tych baśniach liczy się przede wszystkim opowieść, jej zwarty i dynamiczny tok oraz prosty morał.

No dobrze, ale czym różni się wydanie baśni pod redakcją Pullmana od dziesiątek innych? Szczerze mówiąc, to nie wiem, bo to tak naprawdę pierwszy zbiór, który miałem okazję w całości przeczytać i brak mi porównania. Jednak nawet dla mnie kilka elementów rzuca się wyraźnie w oczy i jeśli również byliście przekonani, że królewna całuje żabę, a rybak łowi złotą rybkę, która spełnia jego trzy życzenia, to zapomnijcie, bo było trochę inaczej. To jedynie przykładowe wątki, które w późniejszych wydaniach uległy upiększeniu, uromantycznieniu i – niestety – upowszechnieniu, a w oryginale prezentowały się zgoła inaczej. Zabawniej i bardziej wyraziście. Pullman w swoim zbiorze pielęgnuje te pierwsze, mniej znane i autentyczne źródła. Nie tylko poprzez zachowanie wierności w ogóle i szczególe, ale także nie pomijając, ani nie łagodząc okrutnych momentów. Bo w baśniach braci Grimm sporo jest pozbawionej sensu, bezmyślnej i nieuzasadnionej brutalności. Sprawiedliwy król ścina głowy swoim synom, rodzice porzucają własne dzieci, ktoś ćwiartuje i zakopuje zwłoki, komuś są wyłupywane oczy. A przez wzgląd na co bardziej wrażliwe jednostki nie napomknę nawet o wstrząsającym zamachu na życie przy użyciu grzebienia. Bywa więc krwawo i śmiertelnie poważnie, ale również niedorzecznie oraz groteskowo, że wspomnę jedynie o trupach strącających kręgle za pomocą własnych czaszek.

Uznajmy więc, że dopisek „dla dorosłych i młodzieży, bez cenzury” jest w tym przypadku uzasadniony. Niestety wierność pierwotnej formie baśniom nie zawsze wychodzi na dobre, bo chwilami są one dosyć niezręczne narracyjnie: posiadają wyraźne luki, brak im logiki (nawet mając na uwadze, że to tylko bajki), wiele postaci znika nagle w toku opowiadania, wiele wątków zupełnie nie ma znaczenia i związku. Pullman jedynie wygładził surowy materiał, choć chwilami da się zauważyć, że przydałaby się w nim bardziej zdecydowana ingerencja w stylu krawcowej – tam coś wyciąć, tu zszyć. Tym bardziej, że sporo akcentów się powtarza w różnych opowieściach, przez co czytelnik ma wrażenie okropnego déjà vu i kolejne wątki zaczynają mu się plątać, a baśnie mylić. No, ale skoro redaktor postanowił się nie wtrącać w oryginał, to uznajmy, że należy pochwalić jego konsekwencję.

Baśnie braci Grimm to zupełnie inny kaliber, niż dzieła np. Andersena. U Duńczyka ma się poczucie obcowania z czymś pięknym, wrażliwym i tworzonym z troską. Opowieści Grimmów są zwykle krótkie, zwięzłe, szablonowe, przypominają pewnego rodzaju skecze i stale obracają tymi samymi motywami. Gdyby baśnie Andersena były musicalami, to baśnie braci byłyby teledyskami. Warto oczywiście je znać, ale reprezentują one zbyt niską wartość literacką, by stać się dla dorosłego czytelnika nagle czymś ważnym, czymś pobudzającym emocje. Nie brakuje im mrocznego uroku, ale zbyt szybko i bez zastanowienia gnają przez ten metaforyczny ciemny las pełen strachów. Trochę niby szkoda, ale dajmy spokój, przecież jesteśmy już dorośli i nie potrzebujemy bajek na dobranoc. A dzieci to się usypia eterem i zamyka w piecu.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Baśnie braci Grimm – Philip Pullman

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s