Miód trzmieli – Torgny Lindgren

Miod_trzmieliPierwsze skojarzenie: jeśli Szwecja, to przede wszystkim Roxette. ABBA trochę też, ale nie lubię, bo za bardzo przypałowi. Za to Roxette – och, za szwedzkim duetem to w ogień nawet tu i teraz, zabierzcie moje oczy, ale nie empetrójki z Roxette. Pewnie wypadałoby w tym miejscu popisać się znajomością szwedzkiej literatury, bo o tym przecież powinien opowiadać ten wpis, ale dajmy sobie siana: żaden Stieg Larsson, żadna Tove Jansson, nawet żaden Lagerkvist (noblista przecież) nie spłodzili nigdy nic lepszego od Dressed for Success czy The Look (na na na na na NA NA NA na na NA!) i kilkunastu innych pop-hiciorów od których samoczynnie pękają ściągacze w skarpetkach, taka prawda. Przy A Thing About You i Spending My Time zdarzyło mi się dawno temu nawet nieumiejętnie całować. W usta. Z dziewczyną. Ładną, pachnącą, bystrą i trzeźwą. Niech te fakty przemówią same za siebie i głoszą chwałę Roxette. Natomiast jeśli Lindgren, to tylko Astrid i nie wiem, skąd tutaj jakiś Torgny (co to w ogóle za imię). Zupełnie nie mam pomysłu jak się do tej niezręczności odnieść i zapewne skończy się na tym, że się nie odniosę, by jakoś nie uchybić autorowi – ponoć szanowanemu w ojczystym kraju, wielokrotnie nagradzanemu członkowi Akademii Szwedzkiej. Moje słowa (bądź ich brak) nie zrobią żadnej różnicy.Zresztą zauważyłem, że oni wszyscy zawsze są wielokrotnie nagradzani i przestałem się zastanawiać czy tylko ja o tym nic nie wiedziałem. Zostawmy więc w spokoju autora i zatopmy drapieżne pazury pożądania w surowym powieściowym mięsie.

Miód trzmieli jest z pozoru historią o tym, jak pewna szwedzka autorka książek (których nikt tak naprawdę nie czyta) naiwnie udaje się z obcym mężczyzną do jego domu, by tam przenocować. I dopiero na miejscu zaczyna się zasadnicza część opowieści, bo Hadar mieszka na całkowitym odludziu, gdzie jak to się mówi „psy dupą szczekają”, a niesprzyjające warunki atmosferyczne zmuszają kobietę do pozostania tam dłużej, niż początkowo planowała. To rzecz jasna stwarza wyśmienitą okazję, do bliższego poznania gospodarza. Jeśli ktoś spodziewał się, że Hadar będzie więził kobietę wbrew jej woli, stosował wymyślne tortury psychiczne i fizyczne oraz karmił surowym mięsem z własnoręcznie zabitych dzików czy innych reniferów, to srogo się rozczaruje, bo to nie ten rodzaj opowieści. Hadar jest starym, schorowanym samotnikiem, a jedynymi jego towarzyszami jest rak oraz odór śmierci, który wydziela. No i od teraz ta czterdziestopięcioletnia kobieta, która może się uznać za szczęściarę skoro znalazła się pośród takiej arystokracji. Gdyby jednak wyjrzeć przez okno domu Hadara to niedaleko dojrzymy drugą chatę, z której komina unosi się dym. Kto tam mieszka? – zapyta kobieta. Mój brat, Olof – odpowie mężczyzna – on także umiera, choć nie na raka, a na serce i mam nadzieję, że umrze pierwszy.

Na tej niecodziennej relacji między braćmi opiera się Miód trzmieli, a kobieta będzie zarówno świadkiem rywalizacji i braterskiego pościgu do śmierci, jak i pośredniczką wiadomości między zwaśnionym Hadarem i Olofem. Ten pierwszy rachityczny i cuchnący niezmywalnym rozkładem, ten drugi z powodu swojej tuszy praktycznie unieruchomiony na kanapie, dramatycznie przygnieciony własnym, sięgającym do kolan brzuchem i uzależniony od słodkości, w związku z czym zajadający kostki cukru jak jakiś koń. Poza tym jest obrzydliwy z tymi swoimi wrzodami, ble. Jasne jest, iż nie będąc dłużnym bratu, Olof gorąco dopinguje nowotworowi Hadara, życząc mu prędkiej śmierci i paradoksalnie jedynie to trzyma obu przy życiu – świadomość, że brat i wróg nadal żyje. Genezę tego konfliktu będziemy wraz z kobietą poznawać fragmentami, odzyskiwać ją ze strzępków opowieści, którymi będą zajmować nam czas obaj bracia. Pole do interpretacji jest spore, bo Hadar i Olof mają własne wersje wydarzeń i wspomnienia dotyczące danego epizodu zazwyczaj są diametralnie inne w zależności od tego, kto akurat opowiada. Która relacja jest tą bliższą prawdy, to rzecz do rozsądzenia we własnym zakresie. Pytanie tylko, czy jest taka potrzeba.

Olofowi nabiegły do oczu łzy, gdy wspomniał wszystko, czego nauczył się od Hadara: kląć jak szewc, rzeźbić piszczałki z wierzby, wyrywać nogi żabom, poznawać skryte tajemnice ciała ludzkiego, łapać szczupaki, śpiewać piosenkę o dziewczynie siedzącej na dachu, kwasić sok brzozowy, gwizdać przez zęby. Tak, tego wszystkiego nauczył się od Hadara, bez lekcji Hadara nie wiedziałby, jak żyć.*

Atmosfera Miodu trzmieli w dużym stopniu kojarzy się z mitem oraz czymś w rodzaju biblijnej przypowieści i gdyby tak metaforycznie nad kartkami dmuchnąć, to obstawiam, że uniósłby się z nich pył baśniowości, również metaforyczny. Wszystko jest jakieś nierealne, mistyczne, oderwane od rzeczywistości jak samo miejsce akcji, a fakt, że bohaterka łatwowiernie udaje się z obcym (który nie jest przecież mister uniwersum i dodatkowo śmierdzi) na noc do jego domu, pozwala dostrzec pewną umowność w logice zachowań bohaterów. To wszystko ma służyć uniwersalnemu wymiarowi powieści: historiom o ludzkiej naturze, jej wrodzonych cechach, o miłości do najbliższych, braterskiej rywalizacji, bólu samotności i wreszcie o śmierci. Bo na końcu czeka właśnie śmierć i w pewien pocieszający sposób symboliczne jest, że bracia kurczowo trzymają się życia póki jest na świecie ktoś z ich najbliższych. Ktoś dla kogo warto żyć, choćby jemu na przekór.

Każda książka jest gotowa dopiero, gdy wszystkie postacie umrą, czyż nie?**

*Torgny Lindgren, Miód trzmieli, tłum. Dawid Jabłoński, wyd. Oficyna Literacka, Kraków 2012, str. 60

** Tamże, str. 136

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Miód trzmieli – Torgny Lindgren

  1. Dallow pisze:

    Jak można zestawiać literaturę piękną z żałosnymi, tandetnymi, idiotycznymi śpiewkami Roxette?…

    1. Sam nie wiem, jak do tego doszło, ale zrobiłem to – zestawiłem i nagle okazuje się, że można. Widocznie taki już ze mnie tandeciarz, bo kto mi zabroni. Napiszę nawet więcej: minęło kilka dni, a ja nadal żyję, nadal mam obie ręce (te okrutne narzędzia zbrodni!) i najwidoczniej Gniew Boży mnie ominął. Bo co – literaturę piękną (choć piękna często jest ona tylko z nazwy) wypada zestawiać jedynie z muzyką klasyczną i ariami operowymi Verdiego?
      Poza tym niezręcznie jest mi tłumaczyć, że zestawienie nie było do końca poważne i nie takie gwałty na dobrym smaku miały już tutaj miejsce.

  2. […] Jak zwykle zaczynamy od książki. Książki, której recenzję znajdziecie również na moim blogu. „Miód trzmieli” zrobił na mnie wrażenie, choć sama powieść wydaje się niepozorna, a miejscami staje się naprawdę abstrakcyjna. Mimo to chłonie się ją bez zastrzeżeń. A jak wypadła w oczach blogera zsiaduemlekO?  […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s