Dramat na polowaniu – Antoni Czechow

dramat-na-polowaniuWikipedia podpowiada mi, że Czechow (znany również jako Człowiek bez śledziony) napisał około dziesięciu dramatów, kilka najbardziej znanych opowiadań (o tych najbardziej nieznanych nie wspomniano) i ponad dwadzieścia nowel. Powieści w jego dorobku doliczono się aż jednej – Dramatu na polowaniu właśnie. Czytając tę książkę nawet nie wiedziałem na jak wyjątkowe dzieło trafiłem, bo okazuje się, że Czechow powieści nie pisał. I teraz mówią mi, żebym się za bardzo nie sugerował, bo z wszystkiego co stworzył Antoni, ja trafiłem na coś dalekiego od jego literackiej natury, coś dalece niereprezentatywnego i coś, co może być rozpatrywane jedynie w kategoriach autorskiego eksperymentu oraz kaprysu. Bo obudził się w Czechowie duch parodysty i to miała być swoista karykatura oraz satyra w związku z ówczesną popularnością kryminałów. W takim razie przez przypadek wyszedł mu świetny, jak na XIX-wieczne realia, kryminał i teraz nie wiadomo, czy poczytywać to jako porażkę Czechowa na gruncie satyrycznym, czy raczej jako pokaz jego wszechstronności literackiej? Pytanie pozostanie bez odpowiedzi, bo za mało w życiu Czechowa czytałem (do tej pory wcale) i zbyt rzadko jadam na obiad warzywa (czasem zupę szczawiową), by móc stawiać w tej kwestii uargumentowane wyroki. Autora znam więc jedynie od strony Dramatu na polowaniu, ale dzięki temu mogę też szpanować, że przeczytałem w życiu wszystkie powieści Czechowa i będzie to całkowitą prawdą. Szalenie imponujące.

Obrzydły jej te wszystkie zagadkowe morderstwa, szatański spryt detektywów i niezwykła bystrość sędziów śledczych.*

Uprzykrzyło się, czy nie – będziemy musieli przerobić to raz jeszcze, choć w nieco niekonwencjonalnej formie. Do redaktora i wydawcy powieści przybywa były sędzia śledczy z prośbą, by wydano jego dzieło. Redaktor rzecz jasna powątpiewa w jakość opowieści, ale z braku ciekawszego zajęcia bierze zeszyt i czyta. Potem czyta drugi raz, a następnie trzeci. Musiał się okropnie nudzić. Okazuje się, że kajet zawiera historię morderstwa pewnej powabnej niewiasty, a martwa piękna kobieta zawsze budzi większe zainteresowanie niż martwa brzydka kobieta (a nawet żywa brzydka kobieta). I my będziemy mieli okazję również przeczytać tę opowieść, choć nie podejrzewam, aby trzykrotnie, raz za razem – aż tak dobra nie jest. Niemniej wątek zbrodni to kluczowy element szkatułkowego dzieła Czechowa, który sprawia, że Dramat na polowaniu można określić kryminałem i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Przejdźmy więc do treści zeszytu.

— Rozpustna kobieta – to jak prosię – posadź je przy stole, to ci wlezie z nogami na stół.**

Sędzia śledczy Kamyszew z kobietami postępuje niegodnie, ale czego oczekiwać po facecie, który nad łóżkiem trzyma portrety nieboszczyków i lubi się upić do nieprzytomności. Razem ze swoim przyjacielem – pewnym hrabią – i kilkoma pobocznymi postaciami walą wódę ostro, często urządzając żurfiksy (fajne słowo, musiałem go użyć), tłukąc się po pijanemu wiosłami, spraszając muzykalnych Cyganów i ponętne Cyganki do obmacywania. Czas wolny między kolejnymi alkoholowymi libacjami spędzają na uskutecznianiu sztuki zdobywania przychylności kobiet z nieco wyższych sfer, tylko z pozoru zgrywając dżentelmenów, będąc tak naprawdę nikczemnymi burakami bez empatii i honoru. Ich przepite mordy nabierają rumieńców, a przyprawiona alkoholem krew w żyłach zaczyna buzować mocniej, gdy na scenie pojawia się Oleńka. Rozpoczyna się rywalizacja o jej niewieście serce, bo każdy ochlej bez wyjątku jest zauroczony jej czerwoną sukienką oraz tym co pod materiałem. Budzi się w nich dusza łowcy, wszystkie chwyty dozwolone. Sama Oleńka należy do tych powszechnych w literaturze rosyjskiej (i nie tylko) drobnych stworzeń, które nie mają twarzy, rąk, ust, a nawet głowy – ona ma twarzyczkę, rączki, usteczka i główkę. Jest przy tym przeurocza, choć również naiwna oraz mocno rozhuśtana emocjonalnie i można zrozumieć amanta, który po całym dniu walki o jej względy stwierdza wieczorem, że musi się napić wódki.

Objąłem ją i w milczeniu zaprowadziłem do altanki. Dziesięć minut później, rozstając się z nią, wyjąłem z kieszeni ćwierć rubla i dałem jej. Zrobiła wielkie oczy.
— A to po co?
— To zapłata za dzisiejszą miłość.***

Przynależność Dramatu na polowaniu do gatunku kryminałów (tak się umówmy) w pewnym stopniu zobowiązuje, więc dalszy przebieg opowieści jest w większym stopniu przewidywalny, wliczając w to niezbędne honorowe uniesienia mężczyzn, wzajemne wyzywanie się na pojedynki i wstrząsające wydarzenia koniecznie przebiegające w akompaniamencie szalejącej burzy z piorunami. Są też wreszcie zwłoki oraz późniejsze śledztwo, ale detali już oszczędzę – grunt, że najważniejsze elementy odhaczone i na swoim miejscu. Daleki jestem od narzekania na cokolwiek, bo taki Czechow mi się podoba, można nawet uznać, że mnie ujął swoją jedyną powieścią. Pierwotne założenie autora, by drwiąco uwypuklić gatunkowe schematy nie zmieni faktu, że przy okazji wyszedł mu niezły kryminał z oryginalnym (biorąc pod uwagę rok powstania) i łamiącym nieco zasady zakończeniem.

* Antoni Czechow, „Dramat na polowaniu”, tłum. René Śliwowski, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2013, str. 10
** Tamże, str. 166
*** Tamże, str. 164

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Dramat na polowaniu – Antoni Czechow

  1. Anonim pisze:

    Fragment porównujący rozpustną kobietę do prosięcia jest…sam wiesz:)
    Dziś mnie nie będzie Kochanie.

    1. No, ale on ma jedynie ilustrować nastawienie „dżentelmenów” i ich podejście do kobiet, sposób wyrażania się za plecami, kiedy sami chleją i zachowują się przy stole jak świnki. Zresztą prosiaczki są super i całkiem urocze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s