Wszechświat kontra Alex Woods – Gavin Extence

Wszechswiat kontra Alex WoodsKsiążek o ogólnie pojętym dojrzewaniu przeczytałem już tyle, że chyba skończyły mi się anegdotki z własnego życia, którymi mógłbym ubarwić tę opinię, nadając jej tym samym jakiś osobisty szlif. A przynajmniej uległy wyczerpaniu te wspomnienia, którymi miałbym ochotę się podzielić, bo przecież nigdy nie wiadomo kto to czyta. I to wszystko wina pisarzy, że obierają sobie tak oklepany jak dywan na trzepaku temat. A tutaj jeszcze buńczucznie wieszczą na okładce: „Jedna z najlepszych powieści, jakie kiedykolwiek przeczytaliście!”. Przez chwilę, ale tylko przez momencik znów zastanowiłem się, kto pisze te slogany, jednocześnie nadając sobie prawo do tego rodzaju odgórnych założeń, za nic mając indywidualizm czytelników. Później pomyślałem, że nie no, skoro najlepsza, to muszę ją mieć, nie przystoi przecież inaczej. I takim oto sprytnym, bezczelnym od strony marketingowej sposobem na mojej półce stanęła ponoć jedna z najlepszych powieści, jakie kiedykolwiek przeczytałem, zanim jeszcze w ogóle ją przeczytałem. Mój optymizm i wiara w pozytywne rozwiązania wzięły górę i chyba całkiem trafnie pasuje do tej sytuacji jedno z życiowych mott tytułowego Aleksa: liczyłem na najlepsze, byłem przygotowany na najgorsze. W ogóle uważam tę dewizę za niezwykle udaną, chyba poszukiwałem jej od wielu lat i wreszcie jest. A nie jakieś tam carpe diem i wersy wyciągnięte z łzawych piosenek Bryana Adamsa.

Stoisz sobie spokojnie w łazience i nagle dostajesz w głowę czymś ciężkim. Kiedy budzisz się po kilkunastu dniach w szpitalu z ledwie poskładaną w całość czaszką i dowiadujesz się, że tym czymś ciężkim był meteoryt, sam już nie wiesz, czy uznać się za wyjątkowego pechowca czy raczej niesamowitego szczęściarza. Jedno jest pewne – kiedy masz dziesięć lat i przeżywasz konfrontację z meteorytem wielkości pomarańczy, to powinno ci zapewnić dozgonny szacunek wśród rówieśników. Z drugiej strony, kiedyś w piaskownicy nierozsądnie rzuciłem kamieniem, a kolega równie bezmyślnie przeciął jego lot własną głową, w efekcie splotu tych niefortunnych okoliczności na kolejne próby do Pierwszej Komunii Świętej musiał chodzić z bandażem na czole i bynajmniej nie zapewniło mu to u nikogo szacunku (może poza mną, bo czułem się winny). Mimo, że meteoryt to nie pospolity kamień, to jednak Alex Woods po tym wypadku także nie stał się gwiazdą klasy. Ani trochę, a wręcz przeciwnie. Kolejne lata były jeszcze trudniejsze.

Pariasi są ludźmi wykluczonymi z własnej społeczności, a jeśli wiecie to w wieku dwunastu lat, prawdopodobnie sami zasilacie ich szeregi.[1]

Wykluczonego Aleksa trudno nie lubić, bo to wzorowo nakreślony bohater. Jak przystało na ciekawskiego dzieciaka zadaje on mnóstwo pytań, co nie każdy zagadnięty dorosły znosi z cierpliwością. To bystry chłopak, rozumiejący świat w sposób, na jaki mogą sobie pozwolić jedynie nastolatkowie rozpoczynający drugą dekadę własnego życia. Oddany zainteresowaniom i mądry, ale nie zadufany w sobie, skory do samokrytyki i trafnych, a przede wszystkim rozbrajająco śmiesznych obserwacji świata. Jego własna definicja wolnego rynku, teledysków, Kościoła czy opis różnic między subkulturą gotycką i emo to coś, przy czym nie sposób zachować obojętność i w zasadzie trzeba się uśmiechnąć. Ale do poziomu maestrii dochodzimy, gdy Alex zaczyna wyliczać przymioty, które sprawiają, że szkolni rówieśnicy wykluczają cię ze społeczeństwa i plują na plecy, gdy nie widzisz. Obok takich grzechów jak bycie biednym i bycie innym pod względem fizycznym oraz umysłowym jest jeden, główny zarzut – bycie pedałem. Oto, czym jest pedalstwo według norm szkolnych kolegów Aleksa:

   Jeśli jesteś chłopakiem i przejawiasz jakąkolwiek wrażliwość, jesteś pedałem. Współczucie jest pedalskie. Płacz jest megapedalski. Czytanie zazwyczaj też jest pedalskie. Niektóre piosenki i gatunki muzyki mogą być pedalskie — Enola Gay na pewno zostałaby uznana za pedalską. Piosenki o miłości są pedalskie. Ogólnie sama miłość jest megapedalska, podobnie jak inne uczucia kojarzone z sercem. Śpiewanie jest pedalskie, chyba że chodzi o przyśpiewki kibiców. Konkursy walenia konia nie są pedalskie. Nie są pedalskie męskie przytulańce podczas konkretnych fragmentów meczu piłki nożnej ani pod prysznicem już po meczu. (To nie ja wymyśliłem zasady pedalstwa, ja je tylko relacjonuję).
Dziewczyny też mogą być pedalskie, choć muszą się dużo bardziej postarać. No i nie przezywają się tak często „lesbami” jak chłopaki „pedałami”. Wśród zbrodni kwalifikujących się do bycia lesbą znajdują się pulchne kończyny, tłuste włosy i buty na płaskim obcasie. (…)
Większość moich cech i prawie wszystko, co lubiłem, było mega, megapedalskie.[2]

Jakkolwiek śmiesznie, byłoby zapewne nudno, gdyby Alex zmuszony był iść przez życie samotnie. Więc obok zajmującej się ezoteryką matki ze skłonnością do dramatyzowania, autor dorzucił do worka osobistości Ellie oraz pana Petersona. Ona jest koleżanką Aleksa ze szkoły – ucieleśnieniem zbuntowanej nastolatki, która niewyparzonym językiem i postępowaniem wbrew rodzicom najwyraźniej chce ich wpędzić do grobu (a przynajmniej w depresję). Jest też najbliższą przyjaciółką Aleksa, choć bardziej w kategoriach siostry niż dziewczyny do chodzenia za rękę i całowania (co z pewnością również jest pedalskie). Natomiast pan Peterson… cóż, gdybym chciał krótko go scharakteryzować, użyłbym takich słów jak: zgorzkniały, często się irytuje, weteran z Wietnamu, hoduje marihuanę na poddaszu. I z czasem staje się Aleksowi bliski, niczym ojciec, którego chłopak nigdy nie miał.

Ellie pokręciła głową.
— Serio, Woods, twoje życie to jakaś popieprzona bajka. Powinieneś napisać biografię, czytelnicy posikają się z radości.
— Autobiografię — poprawiłem ją.
— Co?
— Biografia jest wtedy, kiedy opisuje się cudze życie. O sobie pisze się autobiografię.
— Spierdalaj. Chcesz coś do picia?[3]

Niełatwo wyrokować, czy ta swoista autobiografia Aleksa Woodsa jest bardziej śmieszna i humorystyczna, czy jednak smutna i refleksyjna. Chyba to drugie, a cały komizm siedzi tylko w stylu i języku powieści, nie jej przesłaniu ani wymowie. Tak, bo choć to nie wynika z dotychczasowo przytoczonych fragmentów, Wszechświat kontra Alex Woods potrafi też boleśnie wzruszyć i jestem przekonany, że gdyby na podstawie powieści powstała nakręcona z wyczuciem ekranizacja, to widzowie mieliby łzy w oczach. Technicznie nie jest to wielka literatura i szczerze wątpię, by miała wpisać się w kanon klasyki (pewnie za rok nikt już o niej pamiętał nie będzie), ale w roli wciągającego wakacyjnego czytadła, które z powodzeniem raz bawi, by za chwilę wpędzić czytelnika w żal – w tej roli spisuje się nad wyraz dobrze. No i jest absolutnym ukłonem dla całej twórczości Kurta Vonneguta, co może dla niektórych czytelników stanowić znaczący impuls.

[1] Gavin Extence, „Wszechświat kontra Alex Woods”, tłum. Łukasz Małecki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, str. 85
[2] Tamże, str. 87
[3] Tamże, str. 304

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Wszechświat kontra Alex Woods – Gavin Extence

  1. Jakoś do mnie ten humorystyczno-smutny styl tak średnio przemawia… A jak jeszcze napisałeś, że Vonnegut, to chyba sobie daruję. Co prawda w młodości licealnej szalałam za Vonnegutem właśnie i jego stylem, ale jakoś tak z czasem przeminęła fascynacja. Hm. No nie, nie dla mnie :)

  2. Moja krótka styczność z Vonnegutem miała miejsce kilka lat temu, ale „Rzeźnia numer pięć” jakoś nie wstrząsnęła ziemią pode mną i niewiele zostało w mojej pamięci po lekturze. Przeleciała przez mnie jak przez wiadro bez dna. Gdzieś na półce leży jeszcze „Kocia kołyska”, ale nie wiem kiedy i czy w ogóle się w niej pobujam. A Alex Woods? Skoro do Ciebie nie przemawia, to ja Ci wierzę :)

  3. diabel-w-buraczkach pisze:

    Teraz to prawie kazda (albo i kazda) ksiazka jest – wedlug okladki – najlepsza ksiazka, jaka przeczytales / najlepsza ksiazka tego dziesieciolecia / jest best sellerem / jest kultowa. Zyjemy naprawde w pieknych czasach ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s