Piknik na skraju drogi – Arkadij i Borys Strugaccy

Piknik-na-skraju-drogiBo wiecie: przylecieli kosmici, narobili ambarasu, posiedzieli i odlecieli z powrotem, bo kto by chciał z własnej woli siedzieć na takim zadupiu Wszechświata jak Ziemia dłużej niż to konieczne? Wbrew wszelkim szablonom nie było ze strony przybyszów próby podbicia i zagłady ludzkości, ani nawet chęci nawiązania z nami kontaktu. Z kolei mieszkańcy naszej planety rzecz jasna w pełni zafascynowali się obcą cywilizacją i nie przeszkadzało im, że bez wzajemności. Kosmici tymczasem bez żalu opuścili ten padół łez, jednak zostawili za sobą Strefę lądowania, a ludzie, jak to ludzie – czym prędzej zabrali się do szabrowania. Szybko okazało się, że Strefa jest nie do końca bezpieczna, pełna porzuconych tajemniczych przedmiotów i anomalii zadających kłam ziemskim prawom fizyki oraz natury. I w tym momencie pojęcie stalkera zostało ukute przez braci Strugackich, a oznaczało – ni mniej, ni więcej – śmiałka, który z własnej woli, z narażeniem zdrowia i życia wkracza do Strefy, by wynieść stamtąd przedmioty o niecodziennych właściwościach. Czasem istne dziwactwa, czasem cuda techniki, czasem śmiertelnie niebezpieczne gadżety, ale wszystkie je łączy jedna, wspólna cecha: są niezwykle cenne na czarnym rynku. Tak sobie myślę, że skoro kiedyś lekkomyślnie wchodziłem do rozpadającego się budynku, by przy pomocy skomplikowanych narzędzi (młotek i przecinak) wybijać z nadproży zdatne do ponownego użytku cegłówki i wywozić je stamtąd przy pomocy taczki, to byłem takim trochę stalkerem (choć na mniejszą i mało spektakularną skalę, przyznaję). Przy okazji znalazłem też stary komiks Transformers (z nudów przeczytałem cały, nie wiedząc o co w nim chodzi, bo roboty nigdy mnie nie kręciły), a także kartridż do Pegasusa (168 in 1). Co ciekawe, obecnie fach stalkera został zdeprecjonowany do anonimowego zboczeńca prześladującego swoją ofiarę (najczęściej będącą również, zupełnie przy okazji, atrakcyjną kobietą), śledzącego ją i wysyłającego jej sprośne, wyuzdane SMS-y, czy też dzwoniącego i dyszącego do słuchawki. Wszystko to, by pokazać jak bardzo kocha. Strugaccy się w grobach przewracają.

Red Shoehart jest stalkerem, który w celach zarobkowych łazi regularnie do Strefy, wynosząc stamtąd różne śmieci, przykre doświadczenia i wspólników, bo ci w międzyczasie wdepnęli nie tam, gdzie trzeba i stracili czucie w nogach, więc sami nie wyjdą. Red ma pseudonim „Rudy”, a wiadomo jak to z rudymi mężczyznami – trudno ich lubić i w horrorach giną w drugiej kolejności (pierwsi z rolą żegnają się Murzyni). Dodatkowo Shoehart typem śmieszka raczej nie jest: zazwyczaj bywa nerwowy, stale krzyczy, żeby inni zamknęli mordę, bo jak nie, to ich po niej bije, no i ogólnie można ten typ charakteru określić BUCEM zdolnym do czynienia zła, choć uczciwie trzeba przyznać, że bohater ma przebłyski ciepłych uczuć. Z drugiej strony nie można się dziwić, że nerwy mu czasem puszczają, bo zawód jaki wykonuje nie jest ani bezstresowym, ani chlubnym. Wystarczy wspomnieć, że jedni z najbardziej zasłużonych stalkerów mają pseudonimy w rodzaju Zgnilec i Ścierwnik. Nie za bardzo jest się więc czym chwalić w CV. Jednocześnie wspólnota stalkerów jest bardzo wdzięcznym materiałem dla nakreślenia burzliwych relacji międzyludzkich i co z tego, że czytelnik nie zostawiłby im dziecka do popilnowania (bo nie musi). Ważne, że iskrzy.

Z tego wszystkiego można wysnuć jeden wniosek: Piknik na skraju drogi tylko pozornie dotyczy wyłącznie kolejnych, coraz bardziej niebezpiecznych i pokręconych wypraw do Strefy. Te eskapady to zaledwie pretekst – podstawa, na której Strugaccy budują chybotliwą konstrukcję ludzkiej psychiki i tego, co nazywamy ogólnie człowieczeństwem. Stalkerzy, na co dzień posługujący się początkowo niezrozumiałą dla czytelnika terminologią, w momencie wkroczenia do Strefy mają tylko jeden cel: wyjść z niej za wszelką cenę. Pewnie, warto byłoby przy okazji wynieść z niej trochę „czarnych bryzgów”, „świerzbów”, „bateryjek”, „czarciego puddingu” czy (mój osobisty faworyt) „grzmiących serwetek” i się nieco obłowić, sprzedając te skarby na czarnym rynku. Ale atmosfera aż trzeszczy od napięcia i priorytetowym celem jest, by przeżyć nawet kosztem współtowarzyszy. Dlatego trochę mi żal, że samych wycieczek do serca Strefy jest względnie mało, bo dopiero tam i w obliczu stałego zagrożenia Red Shoehart pokazuje pazur niebanalnego charakteru. Resztę dni spędza na walce z własną moralnością i pogaduszkach z typami różnego autoramentu.

To skondensowana powieść, dotycząca przełomowych chwil i etapów życia Reda. Stale miałem wrażenie, że przydałoby się obszerniejsze poruszenie niektórych wątków (szczególnie tych rodzinnych, dotyczących żony i córeczki), ale ja mam takie odczucie prawie przy każdej książce, która ma poniżej 300 stron, więc nie traktowałbym tego wiążąco. Po prostu już w momencie, gdy uświadomiłem sobie skromną objętość Pikniku na skraju drogi wiedziałem, że nie będę w pełni nasycony po lekturze. I nie jestem. Ja się po prostu wolno adaptuję do realiów powieści i kiedy zaczynam się w niej czuć swobodniej, ta się kończy. Człowiek chciałby się zrelaksować w gorącej kąpieli, pobawić w niej ludzikami, a okazuje się, że mama nalała wody do kostek, bo „więcej nie potrzebujesz, a inni też czekają na łazienkę”. Dlatego choć zdaję sobie sprawę, że dla wielu dzieło braci Strugackich to klasyka, dla mnie to wszystko jest jakieś… średnie. Takie do kostek właśnie.

Aha: gratulacje dla wydawnictwa Prószyński i S-ka za ozdobienie powieści (która po raz pierwszy ukazała się w 1971 roku) okładką z gry traktującej o Czarnobylu. No, ale przecież i tu i tam są stalkerzy, więc to musi być to. Nie wiem, kto wpadł na ten pomysł, ale na premię nie zasłużył. Trochę śmieszne, trochę smutne.
Cześć.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Piknik na skraju drogi – Arkadij i Borys Strugaccy

  1. Książka wspaniała. Cała wymyślona dla jednej końcowej sceny. Film ‚Stalker’ – to jeden z najważniejszych filmów w moim życiu. Nie jest to jednak ekranizacja, lecz bardziej adaptacja pewnych wątków. ‚Piknik’ ma wydzięk pozytywny; „człowiek to jendak brzmi dumnie”. Stalker odwrotnie. To jest fim o niepasowaniu nigdzie. Trochę jak ‚Obcy- ósmy pasażer Nostromo’ tylko bez akcji :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s