Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa – Eduardo Mendoza

Wyobraź sobie mężczyznę (choć łatwo powątpiewać w kwestii jego dojrzałości, za którą przemawia jedynie metryka) częściowo siedzącego, częściowo leżącego na skrzypiącym przy każdym poruszeniu krześle. Wyobraź sobie tego samego chłopka wpatrzonego w mrugający kursor na monitorze, głaszczącego czule klawiaturę z resztkami jedzenia między klawiszami. W końcu wyobraź sobie go odzianego w koszulkę z Myszkiem Miki i zajadającego gumisie Haribo z półkilogramowego zbiorniczka stojącego na biurku. Już? To było łatwe, prawda? Następnie odpowiedz sobie na pytanie, czy tego rodzaju twór wyobraźni mógłby być autorytetem w jakimkolwiek temacie. Na przykład literatury. Czy istnieje sposobność, by jego rekomendację potraktować poważnie? By jego nieuczesane myśli – spisane między pierwszym czerwonym a ostatnim białym gumisiem – były na tyle przekonujące, aby kogokolwiek zmusiły do sięgnięcia po daną lekturę? Jak na mój gust, to nie bardzo. Miej to na uwadze teraz i w przyszłości, a wszystkim będzie łatwiej. Ty się nie rozczarujesz przewracając ostatnią stronę powieści, a ja uniknę odpowiedzialności.
Dobra, sięgam po garść gumisiów i może wreszcie uda mi się napisać coś o książce Mendozy. Wypadałoby.

Urzędnik Cesarstwa Rzymskiego, domorosły filozof, detektyw z zamiłowania. Aha – tchórz i łgarz w jednym. Oto Pomponiusz Flatus we własnej, politowania godnej, osobie. Wybiera się on w podróż, której celem jest odnalezienie legendarnego strumienia mądrości, bo tej nigdy zbyt wiele. Niestety, pechowy Pomponiusz kosztujący wody z każdego naturalnego zbiornika, jedyne co odnajduje to bezustanna biegunka i kłopoty gastryczne. Skutkiem ciągu wydarzeń, obdarty z godności i pieniędzy bohater trafia do Nazaretu, a tam odnajduje go młody Jezus (tak, ten od krzyża i chodzenia po wodzie). Przyszły Mesjasz i brodaty Zbawiciel Ludzkości prosi Pomponiusza o przysługę – wraz z końcem tego dnia ukrzyżowany ma zostać Józef, ojciec Jezusa (jak się później okaże, nie tylko on pretenduje do tego miana), oskarżony o zamordowanie szanowanego mieszkańca Nazaretu. Sam Jezus nie wierzy w winę ojca, Pomponiusz odmawia współpracy, ale grzechot denarów w sakiewce skłania go do zmiany zdania.

Tak, „Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa” nosi wyraźne znamiona powieści detektywistycznej i tak też należy ją traktować. To krótka książka, w zasadzie powiastka, ale łatwo wyłuskać z niej charakterystyczne i wyróżniające elementy:

  • Pierwszym są na pewno realia, bo ile razy mieliśmy okazję czytać powieść o ambicjach kryminalnych z Jezusem Chrystusem w jednej z głównych ról? No ja nieczęsto, a w zasadzie to wcale. Fakt, że wydarzenia przedstawione w książce są całkowicie fikcyjne, nie oznacza jeszcze, że nie znajdziemy w „Niezwykłej podróży…” rzetelnie oddanych zwyczajów i codzienności ówczesnych czasów.
  • Druga rzecz, to specyficzny ton prowadzonych dialogów. Egzaltowane, w wysokim stopniu kwieciste, ostentacyjne i rozemocjonowane wypowiedzi bohaterów narzucają skojarzenia z przedstawieniami scenicznymi, pełnymi od oratorskich popisów i przesadnego demonstrowania swoich uczuć. Ich pompatyczność Mendoza wprawnie rozładowuje lekko kpiarskim tonem i licznymi, choć subtelnymi i zabawnymi podtekstami erotycznymi.
  • No właśnie, rzecz trzecia to humor. „Niezwykła podróż…” reprezentuje gatunek powieści „nie do końca serio”, którą należy czytać ze stale przymrużonym okiem. Drugie oko, już czujne i szeroko otwarte, dostrzeże nieliczne a zarazem celne drwiny z Biblii, pozbawione jednak złośliwości i dalekie od pojęcia obrazy uczuć religijnych. Poza wszelkimi kontrowersjami leżą za to motywy bezdyskusyjnie zabawne, jak ironia losu chichocząca z Józefa, który jako jedyny cieśla w mieście sam musi wykonać krzyż na potrzeby własnej kaźni. I lepiej, żeby nie spartaczył roboty.

„Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa” to udane czytadło; powiastka, bo trudno nazwać to powieścią. Nie zabierze wiele czasu z życia, ale też niewiele do niego wniesie. W zamian parokrotnie i bez wysiłku rozbawi, bo prawdopodobnie taki ma cel. Jak to się mawia – do poczytania w autobusie.
O ile zaufasz gościowi w koszulce z Myszkiem Miki.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa – Eduardo Mendoza

  1. Miki jest ok, więc recenzja zaufania godna ;-)
    zaciekawiony jestem… lubię powieści z dystansem napisane
    a jeszcze jeśli detektywistyczne tematy się pojawiają… eh… super ;-)

  2. Ważniejsze od tego kto pisze (a zwłaszcza jak jest ubrany i co „przegryza”) jest to co pisze :-). Polecam „Przygodę fryzjera damskiego” E. Mendozy, też niezła.

  3. Pamiętam, jak czytałam „Przygodę fryzjera damskiego”. Opary tamtego absurdu zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać. Udało mi się na szczęście znaleźć konsensus i w końcu… popłakałam się ze śmiechu ;)
    Do Mendozy na pewno wrócę. Co więcej, już ostrzę sobie zęby na Pomponiusza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s