Pióropusz – Marian Pilot

Wychodzę z założenia, że choćbym nie wiem jak mocno sceptycznie był nastawiony do wszelakich nagród i wyróżnień w dziedzinie literatury, to są one mimo wszystko pewnym wyznacznikiem i alegorycznym neonowym, oczojebnym kierunkowskazem „zwróć na to uwagę”. Przy takiej postawie niewiele mam do stracenia, bo zachodzi tutaj klasyczna sytuacja zwana naukowo „tak czy srak – ja wygrywam”. Wszak jeśli powieść mi się spodoba, to zyskuję udaną lekturę, na którą nigdy nie żałuję wzroku. Natomiast jeśli buńczucznie nagradzany kawałek prozy okaże się, w moim skromnym mniemaniu, padliną literacką to zyskuję kolejny argument, by pogardzać wyróżnieniami, a mój sceptycyzm i cynizm syci się jakże kaloryczną pożywką. Marian Pilot jest świeżo usmażonym laureatem nagrody Nike, co zapewnia mu towarzystwo takich osobistości jak Czesław Miłosz, Wiesław Myśliwski, Tadeusz Różewicz, czy Olga Tokarczuk między innymi, kolejność alfabetyczna, żeby nie było, że kobiety przodem nie puściłem. Grono zacne i zobowiązujące, ale pan Marian prezentuje się ze swoim „Pióropuszem” całkiem atrakcyjnie i na pewno nie ma się czego wstydzić.

Bohaterem swojej powieści autor mianował pewnego łobuza i gagatka (podobno dziwnie przypominającego dziadka Mariana Pilota), którego rodzina nie cieszy się renomą i szacunkiem w rodzinnej wsi – Siedlikowie. Niepiśmienny ojciec naszego huncwota, słynny na całe sioło ze swojego fachu złodzieja, dokonuje zuchwałego porwania tablicy szkolnej, za co trafia do ciupy. Pozostawieni przez niego bez środków do życia syn i małżonka, między kolejnymi żarliwymi pismami rozsyłanymi do wysoko postawionych person (nawet do samego Bolesława Bieruta), próbują jakoś sprostać codzienności. A cóż to za codzienność! Urokliwie wiejsko-swojska, wypełniona aromatem bimbru, barwna i mimo pewnej surowości ciepła. Przeplatająca umiejętnie surrealizm z wulgarną i brutalną powszedniością. Wśród postaci bryluje główny bohater, dramatycznie doświadczony przez los już od wczesnego dzieciństwa, kiedy matka umieszczała go w kołysce pod stolnicą, w którą bohater boleśnie się uderzał główką za każdym razem, gdy próbował wstać. Świadek brutalnie przeprowadzonego nalotu „pogromczyków” na jego rodzinną chałupę (intensywnie oddana scena). Prześladowany w szkole przez nauczyciela pieszczotliwie zwanego Lalką. Chętny do bitki z rówieśnikami, określanej tutaj swojsko „jajorką” – to w trakcie jednej z nich poznaje Hania Krajonkę (również kapitalna postać), swojego najbliższego przyjaciela w szczęściu i niedoli, współbrata w wielu cudownych scenach. A fragment z okularami to istny majstersztyk literacki.

Fikuśne, wielokrotnie złożone, urokliwie pokręcone i zatrważająco długie zdania – to znak rozpoznawczy powieści (być może autora ogólnie, ale nie jestem w stanie tego w tej chwili potwierdzić). Marian Pilot odważnie tworzy obszerne, kolosalnie długie frazy i najwyraźniej niezwykle pewnie się w nich czuje. Osobiście już dawno nie miałem styczności z tak charakterystycznym stylem, bogatym w neologizmy i specyficzne dla gwary zwroty, które mimo tego, że zapewniają treści kwiecistość językową, to jednak jest to kwiecistość zasuszona, bezwonna, mało poetyczna i szorstka. Obok wspomnianej „jajorki”, czy czułego „dydolika” (smoczek) – słów przypomnianych przez autora, by zapobiec ich zapomnieniu, Marian Pilot dzieli się z nami wieloma obelgami i obraźliwymi zwrotami, fragmentami trzaskając nimi jak batem, jednym za drugim, całymi wulgarnymi seriami. I choć należy docenić słowotwórczy talent autora, to chwilami ten festiwal słów staje się dla czytelnika męczący i po prostu przeczesuje on treść wzrokiem, byle do kolejnego akapitu. Cóż, co za dużo, to i polityk nie zeżre. Jednak poza tym niewielkim zgrzytem, stylistykę powieści można tylko chwalić.

„Pióropusz” mocno kojarzył mi się z „Prawiekiem i innymi czasami” Olgi Tokarczuk (choć w porównaniu z nią jest ubogi w elementy baśniowe), „Oślicą, która ujrzała anioła” Nicka Cave’a (przez wzgląd na otoczenie i realia powieści) oraz poniekąd z „Malowanym ptakiem”, ale mającym do zaproponowania coś więcej, niż kontrowersyjne i odważne sceny autorstwa mitomana. Marian Pilot chyba się nie obrazi, że postawiłem go obok tych autorów i ich dzieł, tym bardziej, że wszystkie je cenię, a „Oślicę…” wręcz ubóstwiam. Warto więc sięgnąć po „Pióropusz”, bo pomimo pewnej chropowatości oraz obcesowości, to powieść kunsztowna i ciepła jak świeżo wydojone od krowy mleko.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Pióropusz – Marian Pilot

  1. zasłyszane w księgarni:
    „mamo, ta książka jest nike, to znaczy że buty do niej dorzucają gratis?”
    …tyle w kategorii nagród ;-)

  2. Wspaniała charakterystyka ludności zza Buga.Całkowicie zbieżna ze wspomnieniami mojej babci- mieszkała na pograniczu województw opolskiego i kaliskiego i świetnie znała przybyszów zza Buga.Kłótliwi, niegospodarni, a jednocześnie ludzie o wielkim sercu- kochali i nienawidzili, jak się kłócili to cała wieś to słyszała. Pilot rewelwcyjnie scharakteryzował zabużan.

  3. Na początek: rewelacyjna recenzja. Chylę czoła:) Po drugie jestem w trakcie czytania Pióropusza, baaardzo długiego czytania, więcej to jest najdłużej czytania przeze mnie książka, chyba nawet w całej mojej czytelniczej karierze. I samo czytanie nie sprawia mi trudności, bo ja już wejdę w tekst, w specyfikę jego to płynę po tych cudownie długich zdaniach, jednak po przeczytaniu kilkudziesięciu stron (czasem kilkunastu) odkładam książkę i dłuugo po nią nie sięgam. Aż do następnego razu. Bez wątpienia jest to literatura przez duże L, najwyższych lotów pisanie:) Miałam kilka razy wątpliwość czy ja chcę ją czytać (bo przecież tyle czeka na swoją kolej książeczek), ale wątpliwości mijają po kilku przeczytanych zdaniach. Wiem, że to książka warta mojego czasu:)
    Wracam do czytania, wszak rok się jutro kończy, a mi zostało 100 stron do końca:)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s