American Psycho – Bret Easton Ellis

Siedzę przed biurkiem. Mam na sobie żółty, przyciągający muszki owocówki, T-Shirt American Flag 100% bawełny, spodenki za kolana w barwach pustynnego moro, oraz okulary przeciwsłoneczne siostrzenicy, w różowych oprawkach. Piję drinka w postaci brzoskwiniowej Nestea rozcieńczonej z gazowanym Żywcem Zdrój. Piszę recenzję „American Psycho”, choć recenzja to zbyt mocne określenie, bo kimże ja jestem, aby recenzować czyjąś twórczość? Czy stworzyłem coś własnego? To zbyt wygodne, by oceniać, jednocześnie nie obawiając się oceny w rewanżu. Jestem spokojny. Może nawet obojętny. Nie skupiam się na pisaniu. Co chwilę drapię się po głowie i spoglądam na telewizor marki Intervision z wyciszonym dźwiękiem. W „Rozmowach w toku” tematem jest prawdopodobnie „Zjadłam męża”, albo „Grałam rolę Pancernika Potiomkina”, nie wiem, ciężko zgadywać bez dźwięku, ale na widowni widzę parę niezłych laskojadów, które chętnie bym wyjebał. Przypomniało mi się, że muszę oddać koledze filmy, które on ukradł z Internetu i ma czelność nazywać je „swoimi”. Odwiedza mnie siostrzenica i wystukuje na klawiaturze: uuuuuyy48v c6cx. Gdy jej z kamienną twarzą przerywam, mówi „jeście!”, ale zdecydowanie zabraniam, więc obrażona odchodzi utrudniać życie komuś innemu, zabierając w ramach zemsty swoje okulary, więc teraz siedzę bez. Na wieczór zaplanowałem sobie telefon do „Rozalii” i zamówienie na nazwisko kolegi dwóch dziwek, blondynki i brunetki. Zerżnę je butelką od szampana Carskoje Igristoje, aż do wystrzału korka. Potem zetrę im palce na tarce do warzyw Gefu Julienne, upiekę z tego pieczeń i je nią nakarmię, zakładając, że do tego czasu nie umrą przybite gwoździami przy pomocy wbijarki Bosh PTK23E do mahoniowej podłogi. Następnie prawdopodobnie wydrążę im w brzuchach dziury łyżką do gałek lodowych Practic, zjadając ich wnętrzności. Być może następnie zerżnę je w brzuch. Po dwóch tygodniach rozkładu wyniosę to, co z dziwek pozostało w foliowych workach i wyrzucę najzwyczajniej na śmietnik w drodze na siłownię oraz solarium.

Zastanawiam się co musi siedzieć w głowie Ellisowi, aby stworzyć takie coś. Mnie napisanie powyższego wstępu nie przyszło łatwo, a i przyjemności w tym niewiele zaznałem. Bo o ile sam fakt powieści o sadystycznym, seryjnym mordercy jest jak najbardziej do zrozumienia, tak fragmentami rozbrajała mnie drobiazgowość i wymyślność opisu jego codzienności. Już pal licho szczegółowe opisy ubioru każdej postaci przewijającej się w powieści, bo te w pewnym stadium zaawansowania lektury po prostu przeskakuje się wzrokiem, tak samo jak daremne tłumaczenie co w danej chwili spożywa każdy z bohaterów. Gwóźdź (bynajmniej nie z wbijarki) programu tkwi w scenach seksualnych orgii i tortur, które najczęściej po nich następują. Ellis szokuje bezpośrednio. Opisuje z sadystyczną dokładnością kolejne kroki mordercy, a że temu wyobraźni nie brakuje toteż paradowanie nago po mieszkaniu z odciętą głową dziwki nabitą na sztywnego penisa to zaledwie swoista gra wstępna. Chwilami czytelnik aż czuje jakąś namiastkę katorgi, którą przeżywa ofiara. A same opisy orgii mających miejsce przed masakrą potrafią być… nawet podniecające, w swój brutalnie intensywny sposób.
A co ma do zaproponowania poza tym Ellis? Niestety, niewiele. Powieść w mojej opinii nie broni się, ani krytyką społeczności yuppies, mocno przerysowanych, zachowujących się tutaj jak szlachta kpiąca z żebraków, ani wartką, wciągającą fabułą, ani poetyzmem płynącym z opisów płyt muzycznych lat 80-tych. Życie bohatera jest puste, szare, wypełnione jedynie pracą, dbaniem o formę i wygląd, nudnymi spotkaniami na lunchu oraz wyrywaniem dup w klubach. Żadnej odmiany, całkowita stagnacja, letarg i nawet opisy morderstw oraz kaźni z udziałem ofiar z czasem się przejadają i nie robią już takiego wrażenia. Autor nieco ratuje te fragmenty, zabarwiając je lekką groteską, tak samo zresztą jak sceny dialogów, czy telekonferencji, dodaje nawet zabawny wątek homoseksualizmu, ale ostatecznie nie do końca to do mnie przemawia.

Jest na przemian sterylnie niczym w laboratorium i krwawo niczym podczas menstruacji. Cynicznie, chłodno, brutalnie, bez emocji i romantyzmu. Po lekturze „Nędzników” była to satysfakcjonująca odskocznia oraz odmiana, choć powieść Hugo pojawia się tutaj często, nie zdradzę w jakiej postaci.
Kontrowersyjnie? Owszem, ale to tylko pierwsze wrażenie, bo tak naprawdę każdy mężczyzna marzy o tym, by po seksie zabić kobietę, która zaczyna trajkotać od rzeczy nie pozwalając zasnąć. Każdy z nas jest trochę Patrickiem Batemanem.
No, chyba że jesteś kobietą, to możesz podczas lektury poczuć niespokojne dreszcze w kroku.

Aha, ekranizacja z 2000 roku jest dla tej książki tym, czym soft erotyka jest dla hard porno. Pozdrawiam przy okazji tych, którzy trafili na ten wpis wyszukując w Googlach „hard porno”. Cóż za rozczarowanie, co?

Reklamy

3 uwagi do wpisu “American Psycho – Bret Easton Ellis

  1. Anonim pisze:

    To spróbuj przeczytać „Mechaniczną Pomarańczę”. Jak dla mnie American Psycho jest marną podróbką, czy cienką próbą odświeżenia historii faceta, ze skłonnościami sadomaso i dziwną miłością do muzyki (w M.P. – do muzyki klasycznej).

    1. zsiaduemlekO pisze:

      „Mechaniczna pomarańcza” jest co prawda na mojej liście życzeń, ale nie jestem w stanie określić kiedy się za nią wezmę. Pewnie na spontanie, któregoś dnia.
      Z perspektywy czasu „American Psycho” raczej stracił, niż zyskał w moich oczach. Czasami mam wrażenie, że jarają się nim gimnazjaliści zachwyceni brakiem cenzury i dodatkowo napompowani adrenaliną, bo rodzice nie zdają sobie sprawy co czyta ich pociecha.

      1. Anonim pisze:

        Pseudointelektualna książka, która ma przez swoją obrzydliwość dotykać jakiejś najprymitywniejszej cząstki tkwiącej w człowieku. Jest się czym jarać… Szkoda, że autor zapomniał, że czasami mniej, znaczy więcej. Za dużo dosadności, niekoniecznie trafnych opisów. Choć dobrze, że są ludzie, którzy jeszcze czytają, szkoda, że trafiają im się takie bzdety. Czytaj dalej. Fajnie piszesz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s