Niewidzialne potwory – Chuck Palahniuk

Nie jest tajemnicą, że do Palahniuka mam słabość, bo niezwykle łatwo trawię jego prozę, gęstą od cynizmu, czarnego humoru i ironii. Normalny to on też do końca pewnie nie jest, ale kogo to interesuje, bo na pewno nie mnie. Życia sobie z nim układał nie będę.
Autor, któremu rozgłos światowy zapewniła mistrzowska ekranizacja „Fight Clubu”. Może to stwierdzenie lekko na wyrost, ale opieram się na własnym doświadczeniu, więc coś w tym jest. Prawdą natomiast jest, że i bez tego Chuck radziłby sobie doskonale, bo to charakterystyczny autor, na którego wpadłby każdy, kto nieco interesuje się literaturą. Choć często spotykam się z opinią, że Palahniuk na trzy podobne do siebie powieści, pisze jedną dobrą, to mnie jakoś to nie razi. Owszem, da się zauważyć pewne schematy, uwielbienie do pewnych zagadnień, podobną konstrukcję, czy nawet w najmniejszym stopniu niezmienny styl narracji. Zauważam pewne analogie z kolejnymi filmami Tarantino – realia inne, realizacja podobna. I choć niektórzy w przypadku zarówno Chucka, jak i Quentina narzekają na wspomniane schematy, szablony, nie zawsze udane żarty, postaci, przekombinowane sceny, chronologię bez ładu, to zawsze znajdą się wierni fani, którzy po prostu z przyjemnością obejrzą/przeczytają coś od swojego guru. Bez wmawiania komukolwiek czegokolwiek.

Ze względu na powyższe, „Niewidzialne potwory” niczym nie zaskakują. Mamy tutaj zastosowany z premedytacją palahniukowski szablon powieści. Jest zestaw życiowych wykolejeńców, swoisty miks fragmentów niesmacznych i zabawnych, rozważań egzystencjalnych, dziurawej chronologii prezentowanych wydarzeń no i, przede wszystkim, znak szczególny Palahniuka – rozpoczęcie powieści od sceny finałowej, przewinięcie i ukazywanie drogi do niej, krok po kroku, scena po scenie. Mieliśmy to w przypadku „Fight Clubu”, mieliśmy w „Rozbitku”, mieliśmy to poniekąd, choć nie do końca w „Udław się” i „Dzienniku”. Rozpoznawalny motyw.
Za wykolejeńców tym razem robią eks modelka, oszpecona, która w wyniku wypadku straciła żuchwę i poznana przez nią w szpitalu transseksualna seksbomba Brandy, uzależniona od leków. Ukrywając swoją tożsamość, podróżują one po wystawionych na sprzedaż domach bogatych ludzi, faszerując się znalezionymi w nich lekami. Pomaga im w tym zagubiony, wplątany w aferę i nie potrafiący się określić mężczyzna.
Z czasem, w trakcie lektury, fakty zgrabnie okładają się w całość, czasem przewidywalną, czasem mniej, ale zawsze niegłupią.

Brandy ze swoimi rozważaniami na temat konsumpcjonizmu, upadku zasad, porzuceniu dóbr, sensie istnienia, momentami przypomina Tylera Durdena („Fight Club”, choć to powinien każdy wiedzieć). Jak zawsze da się wychwycić kilka świetnych one-linerów („(…) Dziękuję za brak zainteresowania”), kilka komicznych scen i dialogów („felching”), kilka mało apetycznych fragmentów (specyfika operacji plastycznych) i kilka momentów idealnie nadających się na cliffhanger do serialu telewizyjnego.
Nie jest to książka tak dobra jak „Fight Club”, „Rozbitek”, czy nawet „Opętani” i „Udław się”. Ale jest lepsza niż „Dziennik”. A to już coś. Natomiast nigdy nie powiem, że żałuję jakiejkolwiek lektury Palahniuka („Uchodźców i wygnańców” nie liczę).
Obiektywnie jednak, radzę najpierw zapoznać z tymi lepszymi powieściami Chucka.
No i co istotne, Niebieska Studnia planuje jeszcze w tym roku wydać jedno z najświeższych dzieł Palahniuka – „Pygmy”.
Oczywiście, że czekam.

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Niewidzialne potwory – Chuck Palahniuk

  1. houseferatu pisze:

    Hej, dla mnie właśnie ta książka jest najlepszym Palahniukiem, może dlatego, że najpierw pochłonąłem „Dziennik”. Tutaj fajnie współgra forma z treścią, te wszystkie przeskoki i wyrywki z sesji modowej – świetne chwyty, plus pod koniec pojawiaja się sporych rozmiarów przesłania, nawet kilka zapisałem sobie kiedyś na kartce :). Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s