Strona główna > przeczytane > Marzenie Celta – Mario Vargas Llosa

Marzenie Celta – Mario Vargas Llosa

Czytałem artykuł na temat tej powieści i jej głównego bohatera – Rogera Casementa, postaci jak najbardziej autentycznej. Trzy zdania: „Dla świata – bojownik o prawa człowieka. Dla Irlandczyków – męczennik. Dla Anglików – zdrajca i pedał”.* Nie wypowiem się za innych, ale mnie to przekonało do lektury. No dobra, w zasadzie szalę przeważyło ostatnie zdanie, bo brzmi najbardziej intrygująco, ale dla kontrastu niech zostaną wszystkie. Zresztą nieważne, nie muszę się nikomu tłumaczyć. Nie oceniajcie mnie. Dla niektórych wystarczającym powodem powinno być, że Llosa uznał postać Casementa za fascynującą, podjął się szczegółowej analizy jego życia i stworzył na tej podstawie powieść. A jednak „Marzenie Celta” trudno wrzucić na półkę z biografiami, bo w książce aż roi się od śmiałych wniosków samego Llosy, opartych jedynie na poszlakach, a nie na twardo udokumentowanych zdarzeniach. Tam, gdzie życie Rogera Casementa stanowiło dla pisarza czarną plamę – czy to z powodu braku notatek z tamtego okresu, czy też w związku z wzajemnie wykluczającymi się informacjami – wtedy Llosa daje popis swoich umiejętności i płynnie splata fakty z własnymi, chwilami niezwykle odważnymi domysłami. Mieszanka ta zapewnia czytelnikowi godziny z na pewno interesującą lekturą, choć mającą swoje zarówno lepsze, jak i słabsze (niestety) momenty. Ale po kolei (jak powiedział Indianin, podkładając dynamit pod tory).

Sir Roger Casement gnije w brytyjskiej celi śmierci. Tam go poznajemy i wraz z jego poszarpanymi wspomnieniami (pojawia się charakterystyczna dla Llosy pomieszana chronologia, ale nie stanowi większego wyzwania dla czytelnika) cofamy się do wydarzeń, które w mniejszym, lub większym stopniu sprawiły, że czeka teraz na za ciasny krawat na szubienicy. A przecież był tak bardzo szanowanym i podziwianym przez Anglików Irlandczykiem! Z dumą mógł nosić szlachecki tytuł przed imieniem i nazwiskiem! To jego raporty były powodem odebrania Kongo królowi Belgii, Leopoldowi II, który zamiast wspaniałomyślnie kolonizować zacofany kraj, cywilizować go i rozwijać, to przymykał swoje monarsze oko na ucinanie dłoni i członków (tak, TYCH członków) tubylcom, gdy za mało kauczuku zbierali. Rozumowanie niezbyt logiczne, bo bez dłoni więcej na pewno nie zbiorą, ale co ja tam wiem o królowaniu.

Podobny proceder miał miejsce w peruwiańskiej dżungli, więc Korona Brytyjska wysłała tam swojego ówczesnego Jamesa Bonda – wąsatego Rogera, aby udokumentował nadużycia, ale o skutkach tej misji proponuję poczytać samodzielnie. Dodam jedynie, że w trakcie tej wyprawy w naszym idealistycznym bohaterze kiełkuje myśl o wolnej, niezależnej Irlandii, o rewolucyjnym zrywie i wyzwoleniu ojczyzny spod ciężkiego obcasa Anglii. Niestety, trzecia część książki (po Kongo i Peru, które są lekko zabarwione powieścią przygodową i przyprawione ludzkim złem) nie imponuje ani tempem, ani frapująco opowiedzianą historią. Długie fragmenty o tym, jak Casement jeździ po całej Europie, spotyka się z ludźmi, wygłasza przemowy i snuje się z kąta w kąt nie porywają. Napiszę więcej – one nużą, niczym wyciskanie gąbki z resztek piany. Na domiar złego, nie trzeba być orłem dedukcji, by przewidzieć jak to się skończy, więc bywa nieco frustrująco, zniechęcająco i śmierdzi zbędnym nawałem faktów.

Ale na bok chwalebne wątki, na bok polityka i na bok całe tony kauczuku. Bo oto dochodzimy do najbardziej intrygującego z wątków. Obok dzienników „białych”, które zawierały wspomniane raporty z Kongo i Peru, w mieszkaniu Rogera Casementa Scotland Yard odnalazł jeszcze dzienniki nazwane później „czarnymi”. Pomijam już fakt, czy były one autentyczne, czy to jedynie manipulacja władz brytyjskich, mająca na celu zdyskredytować Casementa w oczach opinii publicznej – spór o to trwa do dziś. Co zawierały „czarne” dzienniki? Krótkie i zwięzłe, ale niezwykle wyuzdane i dosadne relacje z homoseksualnych stosunków płciowych. Trzeba wiedzieć, że Roger miał tendencję do niezdrowego podniecania się na widok umięśnionego, ciemnoskórego mężczyzny, najlepiej młodego (ale pełnoletniego). Zapraszał go wtedy na drinka i wąsate cygaro, jeśli wiecie co mam na myśli. Wolałbym nie wchodzić w szczegóły (bo się jeszcze niepotrzebnie podniecę), ale dwa funty za polizanie? Rozbój w biały dzień, seksturystyka pełną gębą.

Wiem, nabijam się trochę i żeruję na kontrowersji, ale „Marzenie Celta” to co najmniej dobra powieść i świetne uzupełnienie dla „Jądra ciemności” (Joseph Conrad pojawia się u Llosy, owszem). Z tej ni to powieści, ni biografii wyłania się obraz Rogera Casementa w niezwykle barwnej postaci. Osobnym zagadnieniem jest, na ile powieść w swoich detalach odzwierciedla rzeczywistość, a w ilu kwestiach Llosa dał się najzwyczajniej zwieść. Wolę wierzyć, że w nielicznych, bo w przeciwnym razie Roger, którego wielu miało na widelcu (jeśli znów wiecie co mam na myśli), byłby jedynie nudnym, szarym idealistą i patriotą bez skazy.

* Paweł Smoleński, „Książki – magazyn do czytania”, nr 2 (październik 2011), str. 24

About these ads
  1. tuberoza
    11/09/2012 o 22:07

    Uwielbiam Twoje recenzje, z Tobą to… książki można kraść :) Chcesz, czy nie chcesz – wpływasz na mój gust literacki.
    Pozdrawiam!

  2. 11/09/2012 o 22:25

    Llosę to ja bardzo, bardzo, ale „Marzenie Celta” mnie jakoś do tej pory mniej kusiło.
    I teraz wiem dlaczego: po prostu wspomniane na wstępie 3 zdania nie były kluczowe i najbardziej zachęcające do lektury! Bo dopiero zdania z Twojej recenzji sprawiają, że tylko deszcz za oknem powstrzymuje mnie przed dokonaniem włamania do najbliższej księgarni:)

  3. 12/09/2012 o 18:54

    Tyle miłych słów… Pewnie chcecie pożyczyć ode mnie pieniądze.

    • 13/09/2012 o 16:20

      Jesteś bardziej przebiegły i sprytny niż sir Roger; przejrzałeś mnie na wskroś. To co? Choć parę grosiaków?:)

  4. 10/10/2012 o 15:23

    jak wczytuję się w treść posta, już chyba wiem co będę robiła w weekend :)

  1. No trackbacks yet.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 29 other followers

%d bloggers like this: